Adam Kowalski

Dzwon - kaznodzieja. O strukturalnych podobieństwach kazań i sygnałów dzwonów w późnym średniowieczu.

 

            Prowadząc badania o profilu semiotycznym wychodzimy od stwierdzenia o "tekstowości" rzeczywistości społecznej i jej wytworów. Oznacza to, iż wszystko, co w obrębie kultury się znajduje ma potencjał informatywności jak i  przekładalności na inne kody. Ponadto zakładamy imperatyw prymarności języka mówionego w stosunku do jego przekładów. Zgodnie z tym traktować będziemy dzwony jako jedne z wielu tekstów kultury materialnej  i, jak będziemy starali się wykazać, duchowej.

Dzwon jako narzędzie organizacji społecznej jest emiterem skonwencjonalizowanego sygnału, którego schematyczność jest konieczna ze względu na umożliwienie szybkiego dekodowania. W tej sytuacji dzwon staje się centralnym elementem Łotmanowskiej "struktury bez pamięci"[1]. Jednak ze względu na szeroki zakres zastosowania dzwonów, wykraczający często daleko poza funkcje stricte organizacyjne, zyskuje utraconą pamięć stając się dynamicznym elementem określonej kultury. Tak więc dzwon komunikuje natomiast złożoność komunikatu i stopień dynamiki i korelacji z innymi elementami systemu danej kultury jest problemem bardziej złożonym.

Spróbujmy uwzględniając średniowieczne kanony odbioru i modele percepcji zilustrować naszą tezę o komplikacji przekazu dzwonowego wynikającej z dużej zależności od języka mówionego, z drugiej strony skłonności do uniwersalizacji dokonywanej translacji bez ograniczenia złożoności przekazywanych treści. Posłużymy się w tym celu metaforą dzwonu jako kaznodziei. 

Pierwsze dzwony były przedmiotami o uproszczonej, w stosunku do tej jaką znały wieki średnie w okresie swego rozkwitu, formie. Zupełny brak zdobień, skromność czy wręcz surowość formy  zdawała się  aprobować przepisy ustawodawstwa kościelnego dotyczące strojów duchowieństwa, które przez swą powściągliwość w rodzaju i ilości miały odpowiadać  powołaniu oratores (mówi o tym statut sieradzki arcybiskupa Pełki z 1233 roku zgodny w tym względzie z postanowieniami IV soboru laterańskiego z 1215, synod budzyński z 1279, uniejowski z 1326, ustawy papieży Innocentego III i Klemensa V z 1215 i 1312 roku)[2].Słowa tych ustaw, ich przepisy zdają się być wpisane w formę pierwszych, gładkich, ubogich i dostojnych zarazem dzwonów. Strój nie jest jedynym elementem wyglądu duchownych znajdującym odbicie w formie dzwonu. Innym, równie znaczącym, elementem jest górna krawędź dzwonu przypominająca klerycką tonsurę zalecaną przez większość średniowiecznych synodów  dla upamiętnienia korony piotrowej, która wg Jakuba de Voragine "z symbolicznego punktu widzenia(...) oznacza zachowywanie czystości, zaniechanie ozdób zewnętrznych i wyrzeczenie się dóbr doczesnych."[3] W stwierdzeniu tym Jakubowi udaje się zręcznie powiązać wymóg prostoty i skromności kleryckiej sukni z znaczeniem tonsury, która ponadto "(...)jeżeli(...)ma kształt okrągły, to aby dać poznać, że ponieważ koło jest najdoskonalszą z figur, kapłani winni czuwać nad tym, by wyobrażać na ziemi doskonałość chrześcijańską"[4]. Dzięki takiej interpretacji oba elementy wzajemnie się uprawomocniają. Spójrzmy jednak jak tę sprawę  wyświetlają ustawy wspomnianych już synodów:    na przykład statut płocki biskupa Jakuba Kurdwanowskiego z lat 1398-1423 nakazuje noszenie tzw. korony kleryckiej  czyli wieńca włosów wokół zgolonej na czubku głowy[5].  Krawędź górna dzwonu do XIII z reguły pozbawiona jest zdobień, choć Karol Badecki stwierdza, że na  przykład na terenie Małopolski już w XII wieku pojawiały się już sporadycznie dzwony "z dekorowanym wstęgą górnym obwodem" [6], które upowszechniają się w wieku XIII czyli okresie powstawania klasycznej, europejskiej formy dzwonowej. Również zdobienia sporej ilości późnośredniowiecznych dzwonów  ograniczają się często tylko do ornamentyki górnej krawędzi. Fakt, że na gładkiej powłoce dzwonu to właśnie ta jego część, przypominająca właśnie  "piotrową koronę" została zaakcentowana i wyodrębniona jako pierwsza, świadczyć może o wzorcu, do którego odwoływali się współcześni ludwisarze. W późniejszym okresie- wieku XV, XVI również kształt płaszcza i formy  dzwonu przypominać mógł ówczesnym suknię klerycką lub habit mnisi, natomiast przestrzec należy przed dodawaniem tego typu podobieństwa do naszej listy analogii ,jako że znany nam wzór sukni kleryckiej został zatwierdzony i nakazany dopiero w 1589 roku, to znaczy znacznie później niż zaprezentowała go sztuka ludwisarska kierująca się w doborze kształtu raczej aspektami muzycznymi dzwonu, w związku z tym  kształt sukni jako determinanty płaszcza dzwonu jest raczej wykluczony. Natomiast jeśli przyjmiemy tezę o częściowym antropomorfiźmie[7] dzwonów, o formalnych zapożyczeniach dzwonu z "mody kleryckiej" to w przypadku sukni powiedzieć możemy, może nieco na wyrost, że tym razem to właśnie dzwony niejako na zasadzie sprzężęnia zwrotnego wpłynęły na kształt habitu czy sutanny. Zjawiska tego typu nie są zjawiskami sporadycznymi w okresie średniowiecza. [8]Stąd podobieństwa pomiędzy XVI w. suknią klerycką a formą dzwonu nie wydają się być pozbawione podstaw. Aby zamknąć sprawę formy dodajmy jeszcze, że odlewnictwem do XIII wieku najczęściej zajmował się nie kto inny jak właśnie  duchowni. Stąd  od przedstawicieli tej , posiadającej wówczas swoisty monopol na uprawianie rzemiosł,  grupy społecznej płyną do nas pierwsze na gruncie średniowiecznej Europy, niezwykle cenne informacje dotyczące technologii odlewniczych. Postacią najbardziej godną przywołania w tej dziedzinie jest XII wieczny mnich Teofil, który w spuściźnie pozostawił nam szczegółowe opisy procesu odlewniczego, budowy pieca, składu mieszanek używanych na poszczególnych etapach kształtowania formy dzwonowej.  [9]

Język dzwonu był językiem ponad podziałami. Prawdy głoszone przekraczały społecznie i intelektualnie zantagonizowane żywioły illiterati i oratores, literati i labores. Stworzenie uniwersalnego kodu, za pomocą którego prawdy wiary i treści dogmatów mogłyby docierać do szerokich mas społecznych było ambicją oficjalnych władz Kościoła począwszy od IV Soboru Laterańskiego. Wysiłek ten spoczął na zakonach mendykanckich ze względu na wcześniejsze doświadczenia w kontaktach z przedstawicielami poszczególnych warstw społecznych z ich nizinami włącznie. Trud podjęty przez dominikanów czy franciszkanów zaowocował stworzeniem nowego modelu kazania ad status. Język kazań zorientowany przede wszystkim na odbiorcę wydaje się być pożądanym narzędziem warsztatu kaznodziei w oczach największych autorytetów Kościoła począwszy od Hieronima, Grzegorza z Tours czy Cezarego z Arles, a skończywszy na Cezarym z Heisterbachu czy kaznodziejach późnego średniowiecza, takich jak chociażby Wincenty Ferrer[10], jednak wdrażanie owego modelu rozpoczyna się dopiero z wiekiem XIII i pokrywa się tym samym ze "złotą erą" dzwonów.  Język kazań uzależniony jest od kondycji i stanu ich adresata i w zależności od niego dokonuje się wyboru i kompilacji odpowiednich motywów, exemplów czy porównań. W ten sposób sztuka głoszenia kazań oraz ich odbiór stają się zjawiskami powszechnymi. "Kościelni kaznodzieje usiłowali zawładnąć świadomością każdego słuchacza, kimkolwiek by on był.(...)rozmawiali z nim językiem zrozumiałym dla niego i prostym, posługując się bliskimi mu obrazami, ograniczając się do tematów nie wychodzących poza krąg jego zainteresowań, opierając się na folklorze a niekiedy stosując nawet jego stylistykę"[11] Oczywiście takie założenia wymagały sporego nakładu pracy, mnóstwa wyczucia, znajomości środowiska i odpowiadających mu  konwencji a oprócz tego  ogromnej erudycji.[12]

 Kazania ad status były z pewnością najlepszą z dostępnych form propagowania i upowszechniania wiary natomiast ów zawarty w nazwie status powinien teoretycznie uniemożliwiać odbiór kazań ludziom , którzy poza nim się znajdowali . Nie rzadko zdarzało się, że słuchaczami konkretnego kazania nie była homogeniczna grupa odbiorców ale przypadkowe zgromadzenie przedstawicieli różnych stanów ,profesji a nawet grup językowych. Pomimo tak trudnej, mogłoby się wydawać sytuacji, kazania np. Ferrera bez przeszkód pokonywały bariery tego typu głównie ze względu na strukturę języka kazań, jak i języka w ogóle -  konglomeratu verba et signa, w którego obrębie współpracowały różne kody. Efektem ich kooperacji było zatem uskutecznienie przekazu za pomocą nowego kodu przekraczającego wszelkie podziały językowe. Było to możliwe ze względu na dużą jednak uniwersalność kultury średniowiecza w tej konkretnej jej warstwie- znaków, w tym także znaków ciała i szczególnie nas interesujących sygnałów dźwiękowych.  

Historia dzwonów, przekształcenia ich formy i przesunięcia w obrębie funkcji są, jak już zauważyliśmy, ściśle związane z środowiskiem zakonnym. Również w przypadku  kaznodziejstwa drogi duchowieństwa i dzwonów krzyżują się, wspomagają w walce o dusze wiernych. Dzwony, początkowo organizowały życie klasztorów, mierzyły "święty czas" ich mieszkańców i żyjących w ich sąsiedztwie  ludzi, wydzielały przestrzeń sakralną od świeckiej. Natomiast na przełomie wieków XIII i XIV jak i przez cały wiek XIV dzwony włączają się już w działalność katechetyczną.[13]  Dzwon - kaznodzieja, wpisany w koło, zaczyna uosabiać doskonały model duszpasterza głoszącego niezmiennie chwałę Pana i świętych, surowego i niezachwianego w swej wierze. Dzięki pracy kaznodziei przemierzającego wzdłuż i wszerz średniowieczną Europę jak i pracy wspierających go w tym trudzie dzwonów spora część, w większości niepiśmiennego społeczeństwa, mogła partycypować w czerpaniu z mądrości Bożej w jej ograniczonej, doktrynalnej formie. Jednocześnie uczestnictwo w owej mądrości nie wymagało tylu wyrzeczeń, ile zdobycie mądrości "prawdziwej" zastrzeżonej dla świętych czasów minionych, obecnych i przyszłych, rekrutujących się spośród duchowieństwa i szlachty, pochodzeniem mieszczańskim lub wiejskim mogących wylegitymować się tylko sporadycznie. W opinii uczonych Kościoła do tego rozbudowanego wariantu mądrości  zwanej sapientia prowadzi długa i mozolna droga- droga elitarna zastrzeżona dla wybranych:

Wiedza święta(...)orzeka najwłaściwiej o Bogu jako o najwyższej przyczynie, ponieważ orzeka o Nim nie tylko to, co jest poznawalne przez stworzenia- to poznali filozofowie(...) lecz także to, co znane jest Jemu samemu o Nim samym, a innym zostało przekazane przez objawienie.(...) Wiedzy świętej (...)właściwe jest poznanie przez objawienie, a nie prze rozum przyrodzony.[14]    

W takim układzie dzwony uczestniczą w propagowaniu  wiedzy uproszczonej,  mającej charakter porządkujący czy raczej  utrzymujący określony ład społeczny[15].

Przypatrzmy się teraz istocie pracy dzwonu, kategoriom którymi posługuje się w celu uskutecznienia komunikatu. Spróbujmy również ustalić istotę korelacji pomiędzy dzwonami i kaznodziejami, która pozwolą nam dołożyć kolejny przyczynek do pełnego uznania naszego centralnego porównania. Spójrzmy na problem oczami człowieka epoki.      

 Geoffrey Chaucer w swoich Opowieściach Canterberyjskich wprowadza figurę przekupnia fałszywych relikwii i cudownych remediów na wszelkie choroby, sprzedającego pod płaszczykiem wędrownego kaznodziei   igrającego na ludowej emocjonalności i wierzeniach. W pierwszych słowach "Opowieści przekupnia relikwii" tytułowy jej bohater zwraca się do towarzystwa w te oto słowa:

Panowie-rzecze- gdy każę w kościołach

Wyniośle do rzesz zgromadzonych wołam

I jak dzwon głośno wyrazy wydzwaniam,

Z pamięci bowiem wygłaszam kazania,

A w nich rozwijam głównie jeden cytat

Radix malorum est Cupiditas.[16]

 Mamy tu co prawda do czynienia z metaforą podlegającą prawom poetyckiego opisu, niemniej jednak fakt, iż Chaucer użył takiej a nie innej metafory pozwala nam na potraktowanie jej jako dokumentu epoki. Poza tym ścisłość relacji między podmiotami tego opisu jak i forma tego fragmentu, który sam w sobie mógłby śmiało zostać inskrypcją na dzwonie wskazuje, iż wybór dzwonu jako podstawy tego maleńkiego konceptu nie był przypadkowy. Przejdźmy do szczegółów. Istotnym elementem kazania jak i uderzania w dzwony jest wyniosłość (czy też wzniosłość). Język choć prosty w słowach dociera do odbiorcy ze swego rodzaju wyżyn traktowanych metaforycznie jak i wprost: metaforycznie jeśli weźmiemy pod uwagę dystans, który dzieli osobę duchowną, będącą niejako plenipotentem Boga, od plebejusza, mądrość prawd wiary od prawd życia, wiedzę od niewiedzy (czyli innymi słowy wszystko to, co ustanawiało średniowieczne dychotomie warstw społecznych). Kaznodzieje wołali używając zwrotów zaczerpniętych z Biblii, pytań retorycznych, apostrof- wszystkie formy wypowiedzi obarczone były, czy to ze względu na swoje biblijne pochodzenie, czy na swój emotywny charakter sporym ładunkiem wzniosłości. Mówiąc o wyżynach fizycznych, rzeczywistych mamy na myśli podwyższenia sztuczne lub naturalne, z których mendykanci grzmieli i upominali zabłąkane owieczki jak i całe stada. Mnichów głoszących z tych " wyżyn" przedstawia średniowieczna ikonografia poczynając od przedstawień archetypów (np. nauczjący "Chrystus pośród doktorów"), po przedstawienia "rodzajowe" w miniaturach (np. w XIV wiecznym "Brewiarzu Jana, księcia Bedford", przedstawieniach głoszącego Św. Antoniego, Wincentego Ferrera) i niezliczoną ilość obrazów. Na XIII miniaturze z "Bible moralisee" przedstawiającej duszpasterzy dominikańskich poziom, na którym znajdują się duchowni i wierni nie jest zróżnicowany pomimo tego właściwa hierarchia wprowadzona zostaje przez sprowadzenie plebejuszy do pozycji klęczącej, czy też pochylonej. Tak samo dzwony zawieszone wysoko ponad głowami wiernych wydawać się musiały czymś co po pierwsze fizycznie znajduje się bliżej Boga, po drugie zawiera Jego  określone przesłanie. Dzwony, wyniesione wysoko przez romańskie, a później gotyckie wieże i kampanile, niedostępne dla oczu, a jedynie dla uszu przeciętnego człowieka musiały implikować wyobrażenie wzniosłości ,tajemnicy i cudowności podsycającej średniowieczną świadomość.[17]

Sprzedawca relikwii mówi jeszcze o głośności. Tej kwestii nie musimy chyba rozwijać. 

Określenie "wyrazy wydzwaniam" wskazuje na świadomość przekazu, jak również jego językowego charakteru, który jest istotą uderzania w dzwony. Intencja przekazu zostaje dookreślona odpowiednim epigramem[18]. Inskrypcje umieszczane na dzwonach są bądź wprost tym, co dzwony mają przekazywać bądź czymś w rodzaju kontekstu, czy też nad - tekstu ukrytego wewnątrz konwencjonalnego komunikatu. Innymi słowy to właśnie inskrypcje były z punktu widzenia uniwersalistycznej kultury czymś w  rodzaju pojedynczych zdań przetransponowanych na materiał dźwiękowy, audytywnym odpowiednikiem Biblia pauperum, właściwą  Bożą mądrością, która " woła na placach i ponad zgiełk tłumu  głos swój podnosi"[19].

 



[1] Jurij Łotman: Kultura i eksplozja, przeł. B. Żyłko, Warszawa 1999, s. 32.

[2] Zob. Jan Fijałek: Życie i obyczaje kleru w Polsce średniowiecznej na tle ustawodawstwa synodalnego, Kraków 2002, s. 23-29.

[3] Jakub de Voragine:  Złota legenda, przeł. L. Staff, Wrocław 1994, s.187.

[4] Ibidem.

[5] . Jan Fijałek: Życie i obyczaje kleru w Polsce średniowiecznej na tle ustawodawstwa synodalnego, Kraków 2002, s. 19.

[6] Tadeusz  Szydłowski: Z dziejów odlewnictwa w Polsce w: Dzwony starodawne z przed roku 1600 na obszarze byłej Galicji, pod red. T. Szydłowskiego, Kraków 1922.

[7] Mówić będziemy o częściowym antropomorfizmie na podstawie przyjętej przez nas tezy. Natomiast przez antropomorfizm nie będziemy uznawać podobieństw elementów dzwonu i części ciała ludzkiego czy przyodziewku na podstawie nazwy, jak to zwykło czynić spore grono osób zajmujących się dzwonami. Tego typu podobieństwa świadczą raczej o personifikowaniu dzwonu.  Mianem antropomorficznych będziemy określać jedynie te elementy dzwonu, które wykazują podobieństwa na poziomie formy czyli w naszym przypadku krawędź górną , płaszcz i  serce. Elementy takie jak korona, wieniec czy hełm uznać należy raczej za metonimię formy ludzkiej niż za nią samą.   

[8] Aaron Guriewicz w "Problemach średniowiecznej kultury ludowej" opisuje wiele przypadków sprzężeń dokonujących się często między skrajnie odmiennie zorientowanymi zjawiskami czy środowiskami. Ich wynikiem przeważnie były narodziny klasycznych form zjawisk kultury, modeli narracyjnych i fabularnych kazań, hagiografii, opisów piekła i nieba, form kultu, obchodów świąt gdzie sacrum i profanum, pogaństwo i chrześciaństwo współpracowały ze sobą potajemnie tworząc  formy wypadkowe przyjęte nie tylko przez ludzi świeckich ale i duchownych.

[9] Informacja podana w oparciu o: Jerzy Piaskowski: Technologia dawnych odlewów artystycznych, Kraków 1981.

[10] Więcej miejsca  kaznodziejstwu i twórcom exemplów poświęcają: Aron Guriewicz: Problemy średniowiecznej kultury ludowej, przeł. Z. Dobrzyniecki, Warszawa 1987, Paweł Dobrowolski: Wincenty Ferrer. Kaznodzieja ludowy późnego średniowiecza, Wrocław 1996. 

[11] A. Guriewicz: Problemy średniowiecznej kultury ludowej, przeł. Z. Dobrzyniecki, Warszawa 1987, s. 18.

[12] Wg badań P. Dobrowolskiego dotyczących kaznodziejskiej pracy Wincentego Ferrera wśród kategorii pojęciowych wykorzystywanych w kazaniach aż 21,5 % zajmują kategorie zawodowe, 21,4 % roślinne i zwierzęce skończywszy na mieszczących się w granicach 2,6 % pojęciach związanych z narzędziami tortur. Natomiast wśród świadków kazań Ferrera pojawiają się przedstawiciele grup tak różnych jak marynarze i rybacy (których relacje stanowią największy procent zebranych w piętnastowiecznym procesie kanonizacyjnym) mieszczanie, kler, kobiety i dzieci. Słuchaczami Ferrera byli właściciele jatek, pasterze, szlachta.

 

[13] Pamiętać należy, iż ze względu na funkcję kaznodziejską, czy moralizatorską, dzwon nie stracił przywileju sprawowania pozostałych funkcji takich jak organizacyjna. W tym okresie dzwony pełnią "usługi kompleksowe", posiadają cały szereg funkcji, które będą tracić z biegiem czasu.

[14] Tomasz z Akwinu: Traktat o Bogu, przeł. G. Kurylewicz, Z. Nerczuk, M. Olszewski, Kraków 2001, s.24-25.

[15] Z drugiej strony ład ten opiera się wybiórczo na pewnych założeniach świętej wiedzy, której głównym celem, oprócz wywołania efektu ekspiacji społecznej, jest nauczanie pokory i posłuszeństwa wobec przedstawicieli szczytu piramidy społecznej- plenipotentów Boga i namaszczonych ową sapientia,  dzięki której prostak "pojmuje cały świat wedle tego, czym jest, dzięki której stworzenie uważa za stworzenie, człowieka za człowieka (...) cesarza za cesarza, Boga za Boga. Dzięki niej jest w stanie zrozumieć, co należy uczynić, co lub jak należy mówić, czego wystrzegać się i czego unikać." (Zob. Stanisław ze Skarbimierza: Mowa o mądrości, która z Boga jest i Bóg jest zawsze w mądrości, w: tegoż: Mowy wybrane o mądrości, opr. M. Korolko, Kraków 2000.) Stąd konstatacja, że dzwony uczestniczą ,niejako  nieświadomie i od niechcenia, w podtrzymywaniu feudalnego porządku, którego prawa i dogmaty zawierają się implicite w komunikatach szczerze i wytrwale wydzwanianych przez spiżowych kaznodziei.

 

[16] Geoffrey Chaucer: Opowieść przekupnia relikwii w: Tegoż: opowieści Canterberyjskie, przeł. Helena Pręczkowska, Wrocław 1963, s. 242-43.

[17] Zob. kwestia symboliki wieży obecna w hagiografiach, widzeniach i pismach ojców Kościoła wpisująca się w system średniowiecznych dychotomii, czy też cytując Mieczysława Wallisa "pól semantycznych"

[18] Zbiór kilkuset inskrypcji z terenu Małopolski zawiera klasyczna praca: Dzwony starodawne z przed roku 1600 na obszarze byłej Galicji, red T. Szydłowski, Kraków 1922. Twórcy inskrypcji posługują się najczęściej  odpowiednimi cytatami  z Pisma Świętego i Psalmów, inwokacjami i apostrofami. Ich celem jest zwykle prośba o Boską opiekę lub apoteoza przedstawicieli niebios. Niejednokrotnie dzwony zestrajano odpowiednio, tak by uderzane w prawidłowej kolejności wygrywały np. Te Deum. W takich przypadkach, ze względu na znajomość melodii, sensu pieśni i związanych z nią określonych konotacji, przekaz zyskiwał na czytelności, skuteczności i sile oddziaływania.  

[19] Stanisław ze Skarbimierza: Mowy wybrane o mądrości, opr. M. Korolko, Kraków 2000. s. 59.