Anthropos?

Miejsce kobiety w polskim zborze różnowierczym na tle europejskim

 

Małgorzata Zdechlik

Większość renesansowych teologów uważała, że kobieta nie dorównuje mężczyźnie i jest mu podległa ze względu na sposób jej stworzenia i w rezultacie stanowi tzw. słabsze naczynie, tj. nie ma tak silnego jak mężczyzna kośćca moralnego. Niższość w zakresie cnoty, większa podatność na grzech – te właśnie przekonania odzwierciedlały się w religijnej proskrypcji kobiet (nie wolno im odzywać się w Kościele, nauczać, udzielać sakramentów). [1]

 

Kwestia równouprawnienia płci często stanowi temat wyjątkowo drażliwy. Rozpatrywanie tego zagadnienia w odniesieniu do historii religii jest szczególnie kłopotliwe. Do dziś większość nawet najbardziej liberalnych wyznań, głosząc równość obu płci w obliczu Boga, jednocześnie nie zezwala kobietom na sprawowanie wielu funkcji kościelnych, a uzasadnia swoje postępowanie tradycją, która większość czynności obrzędowych związanych z kultem religijnym przypisała mężczyznom. Stanowiska Kościoła w tej materii nie wolno jednak rozpatrywać tylko w kontekście tradycji, gdyż jest ono także rezultatem typu kultury patriarchalnej, który ukształtował się w starożytności i był realizowany przez kolejne epoki. Cechą obyczajowości patriarchalnej była dominacja stojącego na czele rodu mężczyzny nad pozostałymi członkami tego rodu. Patriarchalizm usiłował ustalić relacje społeczne w sposób jasny i racjonalny. Kobieta w ten porządek niezbyt się wpisywała. Stała bowiem po stronie natury, związana była z nieokiełznanymi przez człowieka siłami (życiem i śmiercią), a ponieważ moce te były niezbadane, zatem budziły lęk i stanowiły zagrożenie. Kobieta była postrzegana jako niebezpieczna, gdyż biologia zdeterminowała sposób jej istnienia. Ze względu na bliski związek kobiety z naturą twierdzono, że nie potrafi ona działać racjonalnie i potrzebuje kogoś, kto by ją w tej czynności wyręczał lub stale nakierowywał na właściwą drogę. Oczywiście, tym kimś był mężczyzna. Gdy nie wywiązywał się on należycie ze swego zadania, kobieta mogła ulec podszeptom szatana. W kontekście takiego rozumowania kobietę zaczęto postrzegać jako głupszą od mężczyzny. Patriarchalizm więc niewątpliwie wpłynął na ukształtowanie się stereotypów dotyczących kobiet. Drugim i równie istotnym źródłem szablonowego i, co ważniejsze, wartościującego postrzegania obu płci jest faktyczna przewaga siły fizycznej mężczyzny nad siłą kobietą, zwykle mylnie utożsamiana z jego wyższością intelektualną. Bezspornie rola kobiety w dawnej Europie kształtowana była przez mężczyznę i jego opinie. Nad kobietą władzę początkowo miał ojciec, a po jej wstąpieniu w związek małżeński – mąż.

Przytoczony na wstępie cytat dowodzi, że sam kler Kościoła katolickiego ustalił początkowo miejsce kobiety w drabinie bytów poniżej stanowiska mężczyzny. Powoływano  się na słowa św. Pawła, który napisał, że:

Mężczyzna (...) jest obrazem i chwałą Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny. To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny.[2]

oraz:

Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem, lecz [chcę, by] trwała w cichości. Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem – Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo. Zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci (...)[3]

 

Wypowiedzi św. Pawła a także utarta opinia (co prawda,  niepotwierdzona oficjalnie przez  Kościół), że ciało kobiety jest siedliskiem wszelkiego grzechu, kłóciły się ze szczególnym kultem Matki Boskiej w Kościele katolickim, która jako kobieta została dopuszczona do Tajemnicy Zbawienia i zajmowała szczególne miejsce w życiu Chrystusa. Mimo iż w nastawieniu teologów do kobiet wiele było nieścisłości i nierzadko także nieprzychylności, to badacz czeski Josef Janacek zauważył, że dla kobiet różnych stanów

(...) religia stanowiła sferę pewnej swobody umysłowej. W chwilach radości i smutku zwracały się wprost do Boga, a ponieważ robiły to bez udziału mężów i ojców, czuły się wtedy wolniejsze. Wiara umacniała ich kodeks moralny, nadawała sens wszystkim uznawanym przez nich wartościom i nawet gdy przeżywały wewnętrzne rozterki, podtrzymywała płomyk ich ambicji. Często przeradzała się w histerię i fanatyzm, jeszcze częściej ustępowała na dalszy plan w obliczu pokus życia doczesnego, ale w istocie zawsze przynosiła pociechę w ciężkich sytuacjach i mistyczne wytłumaczenie trudnych do zrozumienia plag losu.[4]

 

            Sprawa roli kobiety w społeczeństwie i w życiu religijnym znalazła się w centrum zainteresowania w związku z ruchem reformacyjnym zapoczątkowanym w 1517 roku przez Marcina Lutra. Reformacja nie tylko spowodowała ważki rozłam w dotychczas jednolitym Kościele obrządku łacińskiego, ale również poruszyła problemy celibatu, rodziny, małżeństwa oraz rozwodu, a od tych kwestii tylko krok dzielił do problemu równouprawnienia kobiet i w ogóle zmiany postrzegania tej płci przez społeczeństwo. Równocześnie z powyższymi zagadnieniami pojawiły pytania o prawo udzielania przez kobietę sakramentów, głoszenia przez nią kazań i wypowiadania się w religijnych kwestiach.

Kobiety renesansu starały się wykorzystać reformację do swoich celów. Jednym z nich było chociażby częściowe powściągnięcie dominacji płci męskiej w codziennym życiu i tym samym polepszenie własnej sytuacji społecznej. W realizacji tych zamierzeń paradoksalnie dopomogli sami mężczyźni, którzy nie przypisywali wystąpieniom kobiet zbyt dużego znaczenia. Kobiety w pewnym sensie mogły czuć się bezkarnie, gdyż z racji płci nie były pełnoprawnymi członkami społeczeństwa i ich czyny nie posiadały według męskich mniemań dużej szkodliwości społecznej.

W Niemczech narodził się ruch reformacyjny, zatem nie może zdumiewać fakt, że wśród kobiet, które przystąpiły do dysput teologicznych, najwięcej było Niemek. W polemikach religijnych brały udział przede wszystkim kobiety dobrze wykształcone, które mogły wypowiadać swoje opinie na piśmie. Maria Bogucka przytacza przykład szlachcianki bawarskiej Arguli von Grumbach, znawczyni Pisma Świętego. Na postępowanie Niemki początkowo łaskawym okiem spoglądał sam Luter, ale jednocześnie działalność Arguli von Grumbach spotkała się ze znacznym sprzeciwem. Bogucka podaje, że:

Czyniono naciski na męża Arguli, aby uciszył żonę, proponując na przykład, aby obciął jej palce utrudniając pisanie lub aby ją zamurował, wyłączając w ten sposób ze świata. Doszło do konfliktu między małżonkami, a nieszczęsny mąż, który nie potrafił poskromić żony, został pozbawiony swych stanowisk przez księcia Bawarii. Argula wybrała separację z mężem, lecz po śmierci małżonka w 1532 roku wyszła ponownie za mąż. Po raz drugi owdowiawszy, już bez przeszkód rozwijała działalność publiczną (m.in. wygłaszała w czasie pogrzebów kazania na cmentarzach).[5]

 

Reformatorzy niezbyt potrafili wykorzystać sprzyjającą im początkowo sytuację i poprzeć postulaty kobiet przychylnych ruchowi reformacyjnemu. Nie byli przygotowani na tak znaczny odzew akurat z tej strony. W pismach reformatorów uwidacznia się swoista bezradność, jeśli chodzi o zajęcie określonego stanowiska w kwestii kobiecej. Maria Bogucka podaje, że badacz angielski J. L. Thompson doszukał się czterech wzajemnie sprzecznych i nieścisłych wypowiedzi Kalwina na temat miejsca kobiety w Kościele:

1. Kobieta nigdy nie może nauczać mężczyzn i występować publicznie, jak to zarządziło prawo boskie i naturalne oraz św. Paweł.

2. Kobieta wyjątkowa, powołana do tego przez Boga, może głosić Ewangelię, tak jak to czyniła starotestamentowa Debora.

3. Kobieta może głosić Ewangelię w wyjątkowych wypadkach, kiedy brak kwalifikowanego do tego mężczyzny.

4. Zakaz nauczania dla kobiet jest problemem polityki, zależy od obyczaju i potrzeby.[6]

Wiele obiecując sobie po początkowym poparciu wielkich reformatorów dla ich poglądów, kobiety nie szczędziły swoich sił dla szerzenia ideałów reformacji. Wśród męczenników Kościoła reformowanego przeważają kobiety. Kler protestancki jednak stosunkowo szybko wycofał się z popierania pierwszych dążeń emancypacyjnych kobiet, czego najlepszym dowodem jest fakt, że Luter poniewczasie zaczął ukrócać aktywność pani von Grumbach. Paradoksem jest, że zwierzchnictwo najpierw ojca a następnie męża nad kobietą były największe właśnie w krajach protestanckich. Bezsporną zasługą reformacji jest jednak stworzenie płci pięknej szansy na zdobycie wykształcenia.

            Reformacja łaskawsza była dla kobiet polskich aniżeli obywatelek krajów protestanckich. Polskę, będącą krajem katolickim, cechowało pełne akceptacji nastawienie do przedstawicieli innych religii. Tolerancja ta była wynikiem długotrwałego współżycia obok siebie przedstawicieli różnych wyznań – katolików, prawosławnych i żydów, a także wyznawców islamu. Powstanie rozmaitych odłamów różnowierczych powitano w Polsce, co prawda, nie bez gorących dyskusji, ale liczba pełnych przemocy wystąpień przeciwko różnowiercom była w porównaniu z innymi krajami europejskimi stosunkowo niewielka. Odłamy różnowiercze nazywano, co prawda „heretyckimi”, ale posiadały one zbliżony status do występujących już w Polsce wyznań.

Polki nie brały zbyt aktywnego udziału w gwałtownych dysputach teologicznych, ale u źródeł polskiej reformacji leży jednak pewne bezprecedensowe wydarzenie, gdyż w pierwszej połowie XVI wieku Rzeczpospolita dostarczyła dziejom ruchu reformacyjnego jednej z pierwszych męczennic. O wydarzeniu tym wspominają Marceli Kosman, Janusz Tazbir oraz Maria Bogucka. W 1539 roku spalono na stosie sędziwą mieszczkę krakowską, zdziecinniałą staruszkę, Katarzynę Wajglową, wdowę po Melchiorze Wajglu. Oskarżono ją o judaizantyzm, czyli o uznawanie Starego Testamentu za główne źródło wiary. Upartą staruszkę przez parę lat namawiano do wyrzeczenia się własnych poglądów. Mimo usilnych, ale i nieskutecznych prób wywarcia wpływu na zmianę zapatrywań Wajglowej ostatecznie wyrok wykonano, gdyż całe to zajście dość silnie zachwiało autorytetem Kościoła katolickiego. Ponieważ staruszka była jedyną ofiarą prześladowań religijnych w pierwszej połowie XVI wieku w Polsce, wszystkie polskie odłamy różnowiercze uznały ją za swoją męczennicę, a jeszcze wiele lat po wykonaniu na niej wyroku, toczono dyskusje wokół jej osoby.[7] Wydarzenie to stanowi ewenement w skali polskiej, gdyż Polska była w czasach reformacji krajem, który Janusz Tazbir określił nie bez racji mianem „państwa bez stosów”. Palenie odstępców od wiary katolickiej było na porządku dziennym w Niemczech bądź w Hiszpanii. Polska – z racji panującej powszechnie tolerancji religijnej – nie znała tego rodzaju praktyk.

Dowodem na znacznie większą swobodę kobiet w polskim środowisku protestanckim aniżeli w katolickim są zebrane przez Marię Sipayłło Akta synodów różnowierczych.[8] Akta te są relacjami i protokołami ze zjazdów różnowierczej szlachty, zwłaszcza małopolskiej, w latach 1550-1632. Nawet pobieżna, ale mimo wszystko niekompletna analiza tych dokumentów (pełną uniemożliwia fakt, że wiele z owych relacji uległo zniszczeniu nie tylko wskutek działania czasu, ale także w dobie kontrreformacji, kiedy zacierano ślady każdego „niechlubnego” – jak wówczas sądzono – odstępstwa od katolicyzmu) wykazuje, że stosunkowo korzystnej sytuacji w społeczeństwie mogły polskim protestantkom zazdrościć i polskie katoliczki, i europejskie wyznawczynie Kościoła reformowanego.

Na kartach Aktów synodów różnowierczych bardzo często pojawiają się nazwiska kobiet. Wnioski, które można wysnuć z kontekstu pojawiania się tych nazwisk są następujące:

1.      Bardzo często pojawiają się miana szlachcianek, w których posiadłościach znajdowały się zbory różnowiercze, czyli odpowiedniki katolickich kościołów.

2.      Nazwiska kobiet pojawiają się przy okazji zapisów pieniężnych przez nie uczynionych na rzecz zboru.

3.      Wymienienie z nazwiska kobiety w oficjalnych pismach protestanckich często związane jest ze stanowiskiem jej męża w kręgach reformacji.

4.      W protokołach zjazdów przytacza się nazwiska kobiet przy okazji ich próśb o skierowanie do zborów w ich posiadłości wybranego ministra czyli kapłana.

5.      Akta notują miana kobiet, które decydują się przystąpić do wspólnoty różnowierczej.

6.      Niejednokrotnie imiona kobiet bywają wypisane obok nazwisk wybitnych osobistości polskiej reformacji uczestniczących w tych zebraniach.

Są to fakty o tyle niezwykłe, że w różnych dokumentach z dawnych wieków nieczęsto się zdarza wymienienie kobiet z nazwiska. Częściej kobiety są wspomniane wespół z małżonkami lub na kobiece nazwiska można natknąć się w intercyzach przedślubnych.

Z protokołów protestanckich zebrań można wyciągnąć cenne konkluzje na temat miejsca kobiet w polskiej społeczności różnowierczej. Protokół synodu generalnego w Książu Wielkim (13-19 września 1560) zawiera informację, że wśród osób uczestniczącym w zebraniu odbywającym się 15 września, były również przedstawicielki płci pięknej, gdyż protokolant zanotował następujące słowa:

A tak zostawili tu wszystkie, iż kto jedno chciał, i chłopięta, i   d z i e w k i, i  n i e w i e ś c i a n k i [podkr. M.Z.] tam bywały etc., a wszystkiego słuchały, z których giełku czasem niemała się działa przeszkadzka w mówieniu.[9]

 

Uczestnictwo kobiet w synodach i zebraniach protestanckich jest o tyle ważne, że mogły one w pewien, początkowo zapewne bardzo ograniczony sposób, wyrażać swoje opinie i wywierać wpływ na postanowienia owych zjazdów. Fakt ten jest o tyle nietypowy w tamtych czasach, że jeszcze dwa wieki później w środowisku katolickim udział kobiet w męskim zebraniu był przyjmowany z oburzeniem. Edward Rudzki notuje przykład pani kasztelanowej wileńskiej Izabeli z Morsztynów Czartoryskiej prowadzącej w XVIII wieku w Warszawie:

(...) pierwszy w Polsce salon o charakterze politycznym i intelektualistycznym, gdzie kobiety mogły na równej stopie z mężczyznami przebywać i czynny brać udział... Zrazu gorszono się, ale w końcu zaczęto naśladować.[10]

 

Kwestie dotyczące kobiet były również bardzo często roztrząsane na zjazdach szlachty różnowierczej, np. protokół synodu odbywającego się w Bełżycach (marzec 1569) zawiera informację, że obradowano na nim m.in. o małżonkach wierzących, rodzicach wierzących, niewiastach, wdowach i pannach zborowych oraz rozwodach małżeńskich.[11] Poszczególne wyżej wymienione punkty dysput innowierców były wyszczególnione w tym protokole obok kwestii tak dla różnowierców istotnych jak sprawa Trójcy świętej, modlitwa, chrzest lub zagadnienie poprawy obyczajów.

Należy zaznaczyć, że różnowiercy w trosce o los samotnych kobiet powoływali się na słowa Marcina Lutra, który w Przedmowie do Pierwszego Listu św. Pawła do Tymoteusza (1522) pisze, że:

powinno się troszczyć o wdowy i młode kobiety i (...) wdowy powinno się utrzymywać ze wspólnych datków.[12]

 

Zbory różnowiercze w myśl tych słów starały się przeciwdziałać sytuacjom wyzysku wdów przez chlebodawców zmarłego męża.

Sprawa małżeństwa pomiędzy narzeczonymi różnych wyznań była także niezmiernie istotna. Ze względów politycznych lub interesów rodowych związek mieszany bywał czasem niezwykle korzystny dla rodziny panny młodej bądź też dla rodu pana młodego. Zarówno katolicy jak i protestanci musieli się z tą sprawą uporać, gdyż małżeństwa mieszane były w tamtych czasach często spotykane. Przykładem mogą być związki małżeńskie zawierane przez Jana Zamoyskiego, którego dwie żony – a był żonaty czterokrotnie – były luterankami.[13] Niedookreślenie tej kwestii mogło wywołać oskarżenia o nielegalność związku i spowodować ataki na takie małżeństwo wyznawców obu stron. Sprawa małżeństwa młodych ludzi przynależących do dwóch zwalczających się zaciekle lub pozostających ze sobą w sporze wyznań była więc bardzo delikatna.

Na zjeździe w Krzcięcicach (6-8 grudnia 1556) rozpatrywano, czy duchowny przynależący do wyznania reformowanego może udzielić ślubu katolikom oraz w jaki sposób ma postąpić duchowny w sytuacji, gdy osoby wstępujące w związek małżeński są różnej religii. Na zebraniu tym stwierdzono, że ministrowi protestanckiemu kategorycznie nie wolno pobłogosławić związku katolików. Inaczej ma się jednak rzecz w przypadku małżeństw osób odmiennych konfesji. Protokół tego zjazdu notuje kilka interesujących przypadków, które stanowią swoisty wzorzec postępowania w podobnych sytuacjach. Pierwszy mówi o problemie zawarcia związku między kobietą wiary reformowanej a katolikiem. Rodzice i przyjaciele panny młodej radzi byli narzeczonemu, kłopot tylko sprawiało jego wyznanie. Pannie bardzo zależało, żeby jej małżeństwo pobłogosławił duchowny protestancki. Młodzieniec, aczkolwiek początkowo był temu przeciwny, pod wpływem namów panny młodej, przystał na formułę błogosławieństwa ministra ewangelickiego. Sprawozdanie z tego zjazdu notuje również przypadek podobny, ale różnica tkwiła w tym, że pan młody nie wyraził zgody na to, aby ślubu udzielił ksiądz protestancki. Innowiercy polecili wówczas pannie młodej, żeby wymogła na duchownym katolickim, by ten zaniechał formuły błogosławieństwa pary młodej w imię Maryi Panny i wszystkich świętych. W ten to sposób małżeństwo zostało uznane za legalne również i przez stronę innowierczą.[14]

Mimo powyższych wybiegów przy ceremoniach zaślubin protestanci podkreślają jednak trudności związane z zawieraniem małżeństw mieszanych ze szczególnym podkreśleniem trudnej sytuacji kobiety – protestantki w takim związku, która, podporządkowana swemu mężowi, niekiedy musi zaniechać otwartego sprawowania swoich powinności religijnych.

A to wszystko dla niewiernego męża (...), a jeszcze nad to częstokroć musi patrzeć na jego bałwochwalstwo i bluźnierstwo, którym Boga i Jego święte potępuje, i żonę po sobie ku temu wiedzie łajaniem, biciem, przymuszaniem. Musi też znaszać jego nieślachetne słowa, przysięgi, złorzeczenie, łajanie, obmawianie i pośmiewanie się z wiernych. Musi też poddana być jego niewstydliwym cielesnym uczynkom, które niegdy przeciw Panu Bogu i rządu Bożemu bywają. A da-li im Pan Bóg płód, musi ji antykrystowi, a nie Panu Krystowi ofiarować, bałwochwalstwu i rozlicznym powieram oddać.[15]

W czynie nawracania na „prawomyślną drogę wiary” czy to katolicką, czy protestancką kobiecie przyznawano szczególną rolę. To do niej należała inicjatywa, ażeby mąż przeszedł na łono jej Kościoła. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na postać Elżbiety Łucji Gostomskiej, której przykład przytacza Zbigniew Kuchowicz. Była ona czwartą żoną autora Gospodarstwa, Anzelma Gostomskiego, przywódcy kalwińskiego ruchu religijnego. Pani Gostomska nakłoniła męża do przejścia na katolicyzm. Postać Elżbiety Gostomskiej jest bardzo barwna. Jej spowiednikiem był sam Piotr Skarga, a w późniejszych latach życia zaciekła dewocja i bigoteria doprowadziła ją do poważnej choroby psychicznej.[16]

Sprawa celibatu księży była jednym z powodów rozłamu w Kościele obrządku łacińskiego. Marcin Luter i inni wielcy reformatorzy uważali, że istnienie celibatu nie znajduje potwierdzenia w pierwszych wiekach chrześcijaństwa ani w naukach Chrystusa. Luter w Przedmowie do Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1530) interpretuje słowa apostoła w następujący sposób:

(...) Paweł chce, aby nie były one [bezżenność i dziewictwo] wynikiem zniewolenia lub przymusu i aby zachowane były bez niebezpieczeństwa większych grzechów; w przeciwnym razie lepsze jest małżeństwo niż bezżenność, która tkwi w ciągłym żarze.[17]

 

Luter zatem występował przeciwko celibatowi i zakonom. W 1525 roku za namową przyjaciół poślubił Katarzynę von Bora, dawną zakonnicę z klasztoru cystersek koło Lipska. Podobno czyn ten był aktem wymuszonym, reformator nie żenił się zbyt chętnie, ale jego zwolennicy twierdzili, że skoro sam Luter:

zwalcza zakony i celibat, to sam musi dać stosowny przykład.[18]

 

Marceli Kosman przytacza, mające miejsce w dawnej Polsce, dwa autentyczne przypadki zawarcia małżeństwa przez osoby duchowne. Pierwszy z nich przydarzył się w 1548 roku. Ksiądz Walenty z Krzczonowa pojął pewną wdowę za żonę. W roku następnym biskup krakowski Samuel Maciejowski uwięził żonatego księdza, gdy ten nie chciał porzucić żony. Po stronie Walentego opowiedział się ksiądz i pisarz, Stanisław Orzechowski, który również sam zamierzał się ożenić. Jednak uwięziony Walenty z Krzczonowa zawiódł nadzieje, które pokładał w nim Orzechowski, gdyż ugiął się pod presją biskupa i rozstał się z żoną. Postępowanie księdza Walentego wzburzyło innowierców, którzy uważali, że raczej powinien on ponieść śmierć w imię słusznej sprawy niż opuścić żonę.[19]

Z kolei drugim wydarzeniem, które w 1550 roku poruszyło kler w Polsce i wywołało kolejne polemiki dotyczące celibatu było małżeństwo księdza Marcina Krowickiego oraz Magdaleny Pobiedzińskiej. Związek został zawarty w świątyni katolickiej, a był on z góry ukartowany przez wspomnianego wyżej Orzechowskiego. Proboszcz Przeworska, który udzielił ślubu młodej parze, nie zdawał sobie w ogóle sprawy z tego, że pan młody jest duchownym. Sprawa odbiła się oczywiście głośnym echem po całej Polsce. Krowicki w efekcie późniejszego wyroku sądu biskupiego zerwał z Kościołem katolickim, opuścił ziemię przemyską i schronił się w Pińczowie, znanym ośrodku reformacyjnym.[20]

Natomiast fanatyczny przeciwnik celibatu duchownych, Orzechowski, również zawarł małżeństwo. Losy Orzechowskiego potoczyły się jednak odmiennie niż dzieje Krowickiego. Gdy zawieszono wyrok biskupa przemyskiego wydany wcześniej na Orzechowskiego, ten odstąpił od haseł reformacyjnych i od tej pory swoim piórem służył katolikom, występując równie żarliwie przeciwko poglądom, których jeszcze niedawno był zagorzałym orędownikiem.

Ważnym przedmiotem sporów między katolikami a zwolennikami ruchu reformacyjnego była kwestia rozwodu między małżonkami. Jedną z najgłośniejszych spraw rozwodowych było postępowanie króla Anglii, Henryka VIII, wobec pierwszej żony, Katarzyny Aragońskiej. W 1529 roku w dotychczas katolickiej Anglii, król Henryk, oburzony z powodu nieuzyskania zezwolenia papieskiego na przeprowadzenie rozwodu, ogłosił się głową narodowego Kościoła anglikańskiego, a mianowany przez Henryka nowy biskup przeprowadził proces rozwodowy i zezwolił na ponowne małżeństwo króla z Anną Boleyn. Duchowni Kościoła anglikańskiego nie musieli zachowywać celibatu i mogli oficjalnie się żenić.

Protestanci częstokroć pomawiani byli przez katolików o rozpustę i o przyzwalanie na wielokrotne wstępowanie w związki małżeńskie. Opinia ta wydaje się jednak być bardzo krzywdząca, gdyż z zachowanych aktów polskich zjazdów szlachty różnowierczej wyłania się obraz rozwodu tylko jako ostatecznej możliwości, gdy pogodzenie się małżonków jest już  zupełnie wykluczone. Najczęściej duchowni protestanccy nakazywali skłóconym małżonkom dojście do porozumienia, a gdy ci nie byli posłuszni rozporządzeniom dostojników kościelnych, grożono im ekskomuniką, czyli wykluczeniem z kręgu wyznawców.

Najczęściej w protokołach zjazdów różnowierczych wzywa się mężczyzn do poszanowania małżonki. Jest to ewenement w tamtych czasach, gdyż wówczas powszechnie uznawano za naturalne, że mąż ma prawo karcić i bić nieposłuszną żonę. Sam Marcin Luter pisze w Przedmowie do Pierwszego Listu św. Piotra (1522):

aby żony były posłuszne mężom, również tym niewierzącym, i aby się ozdabiały świętobliwością; podobnie, uczy mężów, aby  b y l i  w o b e c  s w o i c h  ż o n  c i e r p l i w i  i  w y r o z u m i a l i [M.Z]. A następnie, aby wszyscy byli względem siebie pokorni, cierpliwi i uprzejmi, jak Chrystus był względem naszych grzechów.[21]

 

Protokoły zjazdów szlachty różnowierczej bardzo często zawierają upomnienia wobec mężów, którzy nie potrafią żyć w zgodzie ze swoimi połowicami. Akt synodów w Seceminie i Okszy (1608) zawiera następującą wzmiankę:

A na okszynskim pierwsze strofowanie było x. Jana Olińskiego, ministra łukowskiego, o złe z żoną mieszkanie i rozkazaliśmy mu in sessione nostra privata, aby żadnej przyczyny nie dawał do złego mieszkania.[22]

 

Z kolei punkt ósmy aktu synodu dystryktowego w Okszy (18 lipca 1609) mówi:

X. Janowi Olińskiemu nakazaliśmy, aby po żonę swą posłał i z nią się jednał.[23]

 

Natomiast trzeci punkt aktu zjazdu szlachty różnowierczej we Włodzisławiu (17 września 1610) nakazuje, żeby:

zaraz napisać nań [na Jana Olińskiego] ekskomunikacyją, której jednak publicatio zatrzymać się ma nadzieję obaczenia jego, które gdy senijorowie obaczą, wolno im będzie zdjąć z niego suspensionem i do pracy kościelnej obrócić [24]

 

Kolejnym śladem zaangażowania się różnowierców w sprawę Jana Olińskiego był synod dystryktowy we Włoszczowej (4 lutego 1611). Wzmianka zawarta w protokole z tego zjazdu wspomina, że za Olińskim ujęli się państwo Łukowscy, w których posiadłościach Oliński był ministrem. Tym samym przywrócono Olińskiemu jego urząd, ale pod warunkiem:

 

żeby w zborze swym publice wszytkich z żoną swą przeprosił, obiecując żadnego podobieństwa do zgorszenia nie dawać.[25]

 

Niezmiernie interesującym zdaje się być fakt, że zjazdy różnowiercze nakazywały mężczyźnie (i na dodatek duchownemu!) przeprosić żonę w miejscu publicznym, co nie znajduje żadnego odpowiednika w Kościele katolickim. Duchowni katoliccy mogli polecić niewłaściwie postępującemu z żoną mężowi pojednanie z małżonką, ale nigdy nie zmuszali osobnika, aby czynił to przy świadkach. Zatem wymóg przeprosin małżonki w sposób widoczny dla wszystkich i nakaz przyznania racji żonie były bardzo upokarzającą dla mężczyzny formą pokuty. To, że problemy rodzinne Olińskich znalazły finał na zjeździe różnowierców jest wydarzeniem bez precedensu w dziejach staropolskich relacji małżeńskich. Cała historia świadczy też o szczególnym wyczuleniu polskich różnowierców na niewłaściwe traktowanie żony przez męża.

Należy zaznaczyć, że odmiennie przedstawiała się sytuacja niewiast protestanckich w innych krajach Europy, gdzie przyjęcie religii reformowanej zaostrzyło jeszcze dominację męża nad kobietą i znacznie ograniczyło jej swobodę. Procesy oskarżania kobiet o rzekome czary częstsze były w krajach protestanckich niż katolickich, gdyż reformacja obarczyła kobiety odpowiedzialnością za własne zbawienie, zaś katolicy nie przywiązywali tak sporej wagi do zeznań kobiet jak ewangelicy.

Swoistym „niedocenieniem” roli kobiety protestanckiej przez katolików było wygnanie arian z Polski w 1658 roku. Na banicję skazano wyłącznie mężczyzn, a wyrokiem nie objęto arianek. To „niedopatrzenie” naprawiono jednak w 1662 roku i nakazano wówczas wyznawczyniom arianizmu opuszczenie Polski, a uzasadnieniem tej decyzji było szerzenie wiary ariańskiej przez kobiety, które korespondowały z mężami przebywającymi zagranicą oraz wychowywały swoje dzieci w wierze ariańskiej.

Pozycja kobiety w środowisku ariańskim była o wiele silniejsza niż w pozostałych społecznościach protestanckich bądź katolickich. Z arian szydzono, że w ich zborach nawet kobiety mogą zabierać głos i wygłaszać kazania. Małżeństwo ariańskie było oparte na stosunkach partnerskich. Arianie uważali, że wypaczeniem jest sytuacja jeśli któraś ze stron w związku ma znaczną przewagę nad drugą. Wyznanie ariańskie cechowało się także  odmiennym podejściem do problemu grzechu pierworodnego i winy Ewy. Katolicy uważali, że winę pierwszej kobiety w raju zniwelowała postawa „drugiej Ewy” czyli Matki Boskiej, stąd również wzięło się otaczanie ogromnym kultem postaci Maryi w Kościele katolickim. Natomiast protestantyzm negował olbrzymią cześć okazywaną Maryi przez wiernych Stolicy Apostolskiej. Stanowisko arian i katolików wobec kultu Matki Boskiej było wszak zbliżone. Różnica tkwiła jednak w bardziej liberalnym podejściu arian do tej kwestii.[26]

Arianie przedstawiali swoje racje na piśmie. W 1582 roku ukazało się Zwierciadełko panienek chrystiańskich ku obejźrzeniu się w powinnościach swych chrystiańskich pisarza ariańskiego, Marcina Czechowica. Innym zasłużonym pisarzem ariańskim, który za temat swoich rozważań obrał sobie kobietę, był Erazm Otwinowski. Wiadomości dotyczące jego spuścizny literackiej obejmują trzy pozycje: Sprawy abo Historyje znacznych niewiast ze wszystkiego prawie pisma świętego dla pamięci krótko zebrane y znowu wydane przez Erazmusa Otwinowskiego z Leśnika (1589) oraz opublikowane nieco później niezachowane do naszych czasów Wszystkie niewiasty Starego i Nowego Testamentu cnotliwe i bezbożne oraz Bohaterowie chrystiańscy. W Sprawach abo Historyjach... Otwinowski zawarł ogromną ilość kobiecych przykładów, które wyszukał w Biblii. Wzorce tych kobiet zostały zgrupowane w następujące rozdziały:

1.   Niewiasty pobożne pod starym Testamentem

2.   Niewiasty pobożne pod nowym Testamentem

3.   Niewiasty pogańskie pobożne pod starem i nowem przymierzem

4.   Niewiasty pobożne dzisiejszego wieku

5.   Niewiasty, które z krewkości upadały

6.   Niewiasty niepobożne, które pismo święte wspomina

7.   O złych niewiastach wobec, jako je duch Boży opisuje

8.   Straśliwe przykłady gwałtów i brania niewiast i rozmaitych jawnych i tajemnych wszeteczeństw, które pismo święte wspomina [27].

 

Warto przytoczyć jeszcze fragment przedmowy do tego dziełka, który dobitnie przedstawia stanowisko Otwinowskiego i arian wobec płci niewieściej:

(...) chodzi mi o pouczenie ludzi prostych, ile zacnych spraw Bóg wykonywa przez mdłe naczynie niewieście i dostarczenie panienkom pobożnych rodziców świętych przykładów. A potym aby się też umiały strzedz takich nauczycielów, którzy im tylko do kądziele ukazują (chociaż i tej pismo święte swego czasu nie gani) i czytać słowa Bożego swym własnym językiem nie dopuszczają i owszem gdzie mogą księgi nowego Testamentu Pana naszego i Biblie święte w domiech szlacheckich palą i zagubiają... Tymczasem Pan Bóg w nowem przymierzu niewiasty z mężami jednako porównał..., ich i ducha swego świętego i jednego żywota wiecznego wespołek z mężami uczesnicami uczynić raczył.[28]

 

Jak już wspomniano, w Polsce w obronie ruchu reformacyjnego kobiety nie wypowiadały się na piśmie tak jak miało to miejsce w państwach protestanckich. Niemniej jednak nie sposób nie zauważyć wkładu kobiet w dzieje polskiej reformacji.

Jedną z najwybitniejszych postaci kobiecych zasłużonej nie tylko dla ruchu protestanckiego, ale i dla polskiej nauki, była królewna Anna Wazówna (1568– 1625), córka Jana III Wazy i Katarzyny Jagiellonki. Była ona Szwedką, która większość swego życia spędziła w Polsce. Wychowano ją na katoliczkę, ale później za sprawą macochy przeszła na luteranizm. Mimo odmiennego wyznania łączyła ją gorąca zażyłość z bratem, Zygmuntem III Wazą, który był zagorzałym katolikiem i ostro występował przeciwko protestantom. Ponadto była ulubienicą Anny Jagiellonki, która również z uporem broniła wiary katolickiej. Królewna Anna próbowała urządzać nabożeństwa luterańskie na Wawelu, co jednak przysporzyło jej wielu wrogów i spotkało się ze sprzeciwem polskich biskupów. Prawdopodobnie wymuszono na królu decyzję, aby jego siostra opuściła Wawel. Zygmunt nadał jej wtedy starostwa brodnickie i golubskie. W tych posiadłościach Anna przebywała do końca życia. Królewna znała kilka języków, pasjonowała się botaniką i medycyną, chemią, teologią oraz historią, objęła swym mecenatem wielu naukowców. Dwór Anny na zamku w Golubiu–Dobrzyniu był ośrodkiem protestanckim promieniującym na całą Polskę, sama zaś Anna opowiadała się za tolerancją religijną. Jej postawę wobec kwestii wiary i patriotyzmu najpełniej podsumował Zbigniew Kuchowicz:

Udowodniła ona, iż różnica wyznań nie uniemożliwia przedsiębrania wspólnych akcji w obronie kraju, iż uczucia patriotyczne są niezależne od wyznania. Znamienite także, że sympatyzowała z katolickimi hufcami Zygmunta III, które walczyły z luterańskimi przecież, bliskimi jej krwi, oddziałami.[29]

 

            Doniosłą rolę w życiu polskiej reformacji odegrała również żona najpierw Władysława IV, a następnie Jana Kazimierza, Ludwika Maria Gonzaga. Francuska królowa stworzyła stronnictwo profrancuskie w Polsce i zaprowadziła nową modę.

Należy mocno podkreślić szerokie horyzonty umysłowe królowej oraz tolerancję religijną, jakiej hołdowała. Choć praktykująca katoliczka, daleka była wszakże od fanatyzmu religijnego, tak często występującego w jej czasie. W realizowaniu planów politycznych nie stroniła w życiu dworskim od innowierców, współpracowała nieraz z kołami wrogimi Rzymowi. Na sprawy ustrojowe, polityczne miała wybitnie świecki punkt widzenia, interesy państwa stawiała bez wątpienia wyżej niźli sprawy Kościoła.[30]

 

W dawnej Polsce dyskusje dotyczące roli kobiety w życiu rodzinnym i przysługującego jej znaczenia w Kościele były tylko cichym echem burzliwych sporów, które miały miejsce w Europie. W krajach europejskich ukazywały się liczne pisma, na łamach których polemizowano ze sobą. Odnotować można gwałtowne, nierzadko mające postać niesprawiedliwych paszkwilów, wystąpienia przeciwko i w obronie płci niewieściej. Autorzy tych dziełek (o różnej zresztą wartości artystycznej) niejednokrotnie próbując uzasadniać swoje racje, powoływali się na wypowiedzi m.in. Arystotelesa, Platona, św. Tomasza z Akwinu, św. Augustyna, św. Hieronima, a zwłaszcza na zdanie św. Pawła na temat kobiet. Zazwyczaj słowa tych myślicieli były interpretowane niewłaściwie, poszczególne zdania były wyrwane z kontekstu, co oczywiście zmieniało zwykle pierwotny zamysł ich autorów.

Polska także na polu literatury przychylnej i wrogiej kobiecie sytuuje się na pozycji wyjątkowej, gdyż w Rzeczypospolitej bardzo gwałtownych wystąpień przeciwko kobietom nie odnotowano. Zdarzały się żartobliwe bądź też ironiczne pamflety pisane na białogłowy staropolskie, lecz teksty te przeważnie były dość łagodne w tonie wypowiedzi i najczęściej ganiły stereotypowe przywary kobiet, za które uważano przesadny zbytek i ozdobność niewieściego stroju, a także gadatliwość i kłótliwość.

            Reformacja była jednym z pierwszych wydarzeń, które wywarły wpływ na zmianę postrzegania kobiety w społeczeństwie. Oczywiście, o diametralnej odmianie losów kobiet nie można mówić, gdyż proces zrównania w prawach obu płci właściwie jeszcze się nie zakończył, niemniej jednak wystąpienie Lutra zapoczątkowało cały proces przeobrażeń stereotypowego myślenia o kobietach. Należy wszak zaakcentować, że mimo wielu pozytywnych wysiłków reformacji podjętych w imię sprawy kobiecej, reformacja szybko zerwała z początkowymi radykalnymi założeniami, skutecznie uszczuplając zakres swobody kobiety i niejednokrotnie bardzo niepomyślnie zmieniając i tak już niekorzystne dla niej położenie w patriarchalnym społeczeństwie europejskim. Polska w odróżnieniu od pozostałych krajów Europy odznaczała się nieprzeciętną tolerancją w tej kwestii. Pobłażliwość religijna Polaków niewątpliwie szła w parze z dość przychylnym postrzeganiem wysiłków emancypacyjnych kobiet.

<<Powrót



[1] M. Bogucka: Białogłowa w dawnej Polsce. Kobieta w społeczeństwie polskim XVI – XVIII wieku na tle porównawczym. Warszawa 1998, s. 116.

[2] Św. Pawła 1 List do Koryntian, rozdz. 11, w. 7-9. [W:] Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków oryginalnych. Biblia Tysiąclecia. Wyd. trzecie poprawione. Poznań – Warszawa 1980, s. 1300.

[3] Św. Pawła 1 List do Tymoteusza, rozdz. 2, w. 12-15. [W:] Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu..., s. 1348.

[4] J. Janacek: Białogłowy rozważnej żywot w czasie burzliwym. Warszawa 1982, s. 291.

[5] M. Bogucka: Białogłowa w dawnej Polsce..., s. 88.

[6] Tamże, s. 92.

[7] M. Kosman: Nowinki, spory i zbory. Warszawa 1981, s. 49-50. J. Tazbir: Reformacja, kontrreformacja, tolerancja. Wrocław 1996, s. 60-66. M. Bogucka: Białogłowa w dawnej Polsce..., s. 98.

[8] Akta synodów różnowierczych. Oprac. M. Sipayłło. T.1 (1550-1559). Warszawa 1966. T.2 (1560-1570). Warszawa 1972. T.3 (1571-1632). Warszawa 1983.

[9] Tamże, T. 2, s. 51.

[10] E. Rudzki: Damy polskie XVIII wieku. Warszawa 1997, s. 75.

[11] Akta..., T. 2, s. 223.

[12] M. Luter: Przedmowy do ksiąg biblijnych. Warszawa 1992, s. 85.

[13] J. Tazbir: Reformacja..., s. 68.

[14] Akta..., T.1, s. 99-100.

[15] Tamże, T.1, s. 100-101.

[16] Z. Kuchowicz: Żywoty niepospolitych niewiast polskiego baroku. Łódź 1989.

[17] M. Luter: Przedmowy..., s. 75.

[18] J. Tazbir: Reformacja..., s. 18.

[19] M. Kosman. Nowinki..., s. 36-37.

[20] Tamże, s. 44-46.

[21] M. Luter: Przedmowy..., s. 90.

[22] Akta..., T. 3, s. 291.

[23] Tamże, s. 298.

[24] Tamże, s. 306.

[25] Tamże, s. 310.

[26] M. Bogucka: Białogłowa w dawnej Polsce..., s. 100-102.

[27] S. Kot: Erazm Otwinowski. Poeta – dworzanin i pisarz różnowierczy. Kraków 1935, s. 25.

[28] Tamże.

[29] Z. Kuchowicz: Żywoty niepospolitych niewiast..., s. 12. Szerzej: G. Kurkowska: Anna Wazówna. 1568-1625. Polskie losy szwedzkiej królewny. Toruń 1995.

[30] Tamże, s. 74.