4-5 (4-5) 2005   ISSN 1730-9549

Pismo Koła Naukowego Filozofii Kultury
przy Wydziale Filologicznym
Uniwersytetu Śląskiego

 

powrót do spisu treści

 

 

Agnieszka Szkółka

O filozofii Józefa Tischnera

Filozofia Józefa Tischnera wzbudza wciąż nowe emocje i znajduje swoich zwolenników. Nazwana mianem filozofii dramatu, zajmuje się, mówiąc najogólniej, miejscem i rolą człowieka na scenie życia. Podobnie jak Tischner nie jest postacią akademicką, tak jego filozofia nie jest akademicka, jest raczej asystemowa, jak mówił o niej sam twórca:

… filozofia dramatu ma jedną bardzo atrakcyjną stronę. Z góry wiadomo, że to nie jest system, bo dramat nie jest systemem. I stąd filozofia dramatu wolna jest już na początku od podejrzenia, że chce patrzeć na człowieka, zamykając go w klatce jakiegoś systemu, jak to robią czy tomiści, czy marksiści. Jest ona jakby z założenia asystemowa, nie znaczy to jednak, że jest alogiczna. Przyznaje bowiem ludzkiemu istnieniu specyficzny rodzaj logiki, mianowicie uznaje, że jest to logika dramatyczna, szczególny rodzaj logiki dramatycznej.[1]

Wiemy już, że celem Tischnera nie było stworzenie systemu filozoficznego z wytyczonymi granicami zainteresowań, niezdolnego do zaakceptowania odmiennych spostrzeżeń. Zaangażowany społecznie, odważnie poszukujący, pisał o problemach ludzkich i „pracował” nad ludzką nadzieją. Przez całe życie mówił, pisał, myślał i działał z myślą o człowieku. Pracownik katedry filozofii współczesnej w Łodzi, Witold P. Glinkowski pisząc o jego filozofii, odpowiedział czym z całą pewnością nie jest myślenie Tischnera:

Z pewnością nie jest efemerydą, modą, kaprysem, żywiołową li tylko i nie do końca przemyślaną pogonią za czymś nowym czy efektownym. Nie jest też zgodą na zastane status quo myśli współczesnej – zarówno tej, która wypowiadając się o człowieku próbuje towarzyszyć mu w jego "byciu w świecie", jak i tej, która pytanie o człowieka zawiesza, uważając je za iluzoryczne, niemożliwe do postawienia. Niełatwo sklasyfikować Tischnerowską refleksję, osadzić ją w zamkniętym kontekście filozoficznym, powiązać z określoną szkołą, kierunkiem, bądź nurtem. Zapewne nie jest to jednak jej mankamentem, skoro daje się poznać jako myśl żywa, potrzebna, wychodząca naprzeciw troskom, obawom i oczekiwaniom nas, współczesnych.”[2] 

Myśl żywa, potrzebna, starająca się ratować człowieka, chcąca przywrócić człowiekowi jego samego. W tym celu Tischner przywracał znaczenie słowom podstawowym takim jak prawda, miłość, wolność. Przywracał tym samym wartości podstawowe, bardzo ważne dla człowieczeństwa.

Pisząc teksty, zagłębiając się w głębinach filozoficznych starał się być zrozumiałym. Zmagając się z materią filozoficzną dążył do jej „oswojenia”, przybliżenia czytelnikowi, nazwania zrozumiałym językiem, zdolnym objaśnić to, co najistotniejsze. Warto sięgnąć do myśli Tischnera, oddających duchowy i intelektualny kształt człowieka, który był zawsze gotowy „do dzielenia pragnień i niepokojów współczesnego człowieka”. Wrażliwy na sprawy ludzkie był wiernym towarzyszem tych, którym „leży na sercu troska o rangę aksjologicznych sensów „naszego świata””. Według Tischnera filozofia nie może uchodzić za tekst bez kontekstu, a najodpowiedniejszym kontekstem jest odniesienie jej do obszaru religijnego. [3]

Na takie podejście do sprawy wpływ miała zapewne jego działalność duszpasterska, ale na całość jego przemyśleń wpływ miała także aktywność naukowa i społeczna, a inspiracją teoretyczną była tradycja europejska, między innymi: Platon, Kartezjusz, Soren Kierkegaard, Immanuel Kant, Georg Wilhelm Friedrich Hegel, Max Scheller, Gabriel Marcel, Martin Buber, Paul Ricoeur, Martin Heidegger, Emmanuel Lévinas. To tylko część filozofów do których sięgał Tischner, ale są to postacie, które miały szczególny wpływ na jego filozofię. Tischner, uczeń Ingardena wywodził się z tradycji fenomenologicznej, był pod jej wpływem, jednak fenomenologię traktował przede wszystkim jako metodę.

Ks. Michał Heller, profesor Wydziału Filozoficznego PAT w Krakowie, rektor Instytutu Teologicznego w Tarnowie, wygłaszając referat w Auli Uniwersytetu Jagiellońskiego 31 maja 2001 r. podczas „Dni Tischnerowskich”, o metodzie Tischnera powiedział:

W pismach Tischnera należy wyróżnić dwie, nie zawsze ostro od siebie oddzielone, grupy publikacji. Jedna składa się z rozpraw i prac, które zwykle piszą profesjonalni filozofowie. Druga grupa to artykuły, często przechodzące w publicystykę, adresowane do szerszej publiczności. To właśnie ta druga część przyniosła Tischnerowi zasłużoną sławę (…) W pracach należących do drugiej grupy Tischner naprawdę jest sobą. Nie porzuca w nich całkiem metody fenomenologicznej. Staje się ona dla niego wskazówką, jak potraktować temat. Strategia polega zaś na tym, aby znaleźć jakiś, często nieoczekiwany, punkt wyjścia, wgryźć się w szczegół i, pomijając cechy nieistotne dla rozważanego tematu, poprowadzić czytelnika (lub słuchacza) do zamierzonego wniosku. Powiedziałbym, że było to bardziej naśladowanie fenomenologicznej metody niż jej dosłowne wyegzekwowanie, wzięcie zdroworozsądkowej idei z pominięciem filozoficznego balastu.[4]

Zatem fenomenologia, badająca sensy zjawiskowe niezależnie od tego, czy poza nimi jest jakaś rzeczywistość i jej metoda żądająca od czytelnika wyzwolenia się od przyjętych nastawień i uprzedzeń, postulująca nieuprzedzone widzenie spraw, o których się mówi. Metoda odbiegająca od sposobu, w jaki postępujemy w życiu codziennym, przystosowana przez Tischnera do własnych potrzeb, dla osiągnięcia zamierzonego celu. Można także powiedzieć, że metodą Tischnera było „myślenie z wnętrza metafory”. Metaforze przypisywał szczególną rolę, stwierdził, że nie może istnieć poważna filozofia uciekająca od metafory. Dla potwierdzenia podał przykłady najważniejszych metafor z dziejów myśli: Platońską jaskinię, „złośliwego geniusza” z myśli Kartezjusza. Metafora przenosi nas od czegoś, poza to coś:

radykalna metaforyzacja świata widzialnego oznacza odebranie światu rangi absolutnie istniejącego świata (…) Globalna struktura metafory jako szczególnego tworu myślowego będzie dostarczać ostatecznych horyzontów myśleniu.[5]

Zatem metafora daje do myślenia, poszerza horyzonty i daje początek „myśleniu według wartości”. Dlaczego według wartości? Ponieważ żyjemy w świecie, w którym istnieje dobro i zło. W świecie hierarchicznie uporządkowanym, którego istotę stanowi wolność. Możliwość wyboru, fakt, że „wśród wartości niczego nie musisz, samo jest wartością – wartością wolności.”[6]

Tischner wyznaczył sobie kierunek działań, które uważał za najistotniejsze. Po pierwsze dążył do popularyzacji filozofii w Polsce, po drugie jego celem było „szukanie dróg wyjścia z kryzysu nadziei.” Realizując cel pierwszy pisał eseje o Marcelu, Heideggerze, Levinasie, Ricoeurze, Schellerze i innych, sam filozofując „bez etykiety”. Mówił:

Byłem przekorny. Postanowiłem filozofować „bez etykiety”. Fenomenologia to tylko metoda. Każdy jest w jakimś stopniu fenomenologiem. Ale metoda to nie żaden „-izm”. W tym postanowieniu nie wszystko jednak było przekorą. To stara prawda: kto zdecydował się na filozofowanie, powinien zejść z grzbietu klasyka. Spróbowałem schodzić z grzbietów klasyków. Co nie znaczy, że się odcinam. Sam wiem najlepiej, ile zawdzięczam Schellerowi i Levinasowi. Zarazem jednak wiem, że gdy stanąłem twarzą w twarz wobec naszego kryzysu nadziei, musiałem całkiem samodzielnie wymyślać i wymierzać słowa. Cóż więc było ostatecznym celem popularyzacji? Starałem się przywoływać na pomoc najbliższą mi myśl europejska dla ratowania naszej polskiej nadziei.[7]

Znajdujemy w tej wypowiedzi także wyjaśnienie sensu realizacji drugiego celu: ratowania nadziei. Tischner pragnął zbudować własną filozofię człowieka, której brak było w Polsce. Podał przykład o. Kolbego, który dał wyraz istniejącej nadziei oraz Antoniego Kępińskiego, który jest według niego pierwszym polskim filozofem zajmującym się człowiekiem.

Pytał: 

Czy istnieje  zatem jakiś polski horyzont wyjścia z polskiego kryzysu nadziei?

I odpowiadał:

Myślę, że istnieje. Odkrył go Kolbe, ale go nie nazwał. Po prostu zrobił to, co zrobił. Rzeczą filozofii jest: zrozumieć i nazwać. Tu widzę szansę i trudne zadanie.[8]

Tak pisał Tischner w 1981 roku, a zastanawiając się nad jutrem stwierdził, że uczestnicząc w każdym kolejnym spotkaniu z człowiekiem będzie miał wrażenie, że nie robi tego, co powinien robić. Powiedział także, że lepiej uprawiać filozofię niż pisać o jej uprawianiu, więc będzie to robił do końca życia, wtedy powie:

… nie zrobiłem tego, co zrobić chciałem, nie zrobiłem tego, co zrobić mogłem, nie zrobiłem nawet tego, co naprawdę trzeba było zrobić. Co zrobiłem? O tym powiedzą inni. Niech wymyślą etykietę.[9] 

Uprawiał więc filozofię tak jak zapowiedział do końca życia i nie mylił się, że inni będą o niej mówić, jednak są oni zgodni co do tego, że uprawiał filozofię bez etykiety:

Tischner uniknął pułapki bycia filozofem akademickim, magazynierem idei. Podsumowując swój dorobek, stwierdza, że obok nurtu zagadnień aktualnych związanych z przemianami w Polsce, podejmował także „wieczne” pytania filozofów stosując swoiście pojmowaną metodę fenomenologiczną, podobnie jak czynił to zmarły kilka lat wcześniej Emmanuel Levinas.[10]

Przyjrzyjmy się w jaki sposób realizował swe założenia? O czym pisał i podstawy jakiej filozofii stworzył? Posłużyć może w tym celu tom szkiców jego autorstwa z lat siedemdziesiątych, zatytułowany „Myślenie według wartości”, wydany po raz pierwszy w 1982r. Jest to tom popularyzujący dorobek wybranych filozofów współczesnych, zawierający zręby myślenia filozoficznego samego autora. Znalazły się w nim teksty publikowane wcześniej na łamach przede wszystkim „Znaku” i „Tygodnika Powszechnego”. W rozdziale „Inspiracje” poddał Tischner analizie główne wątki filozofii Husserla, Ingardena, Heideggera, Marcela i Levinasa. Rozważając prawdy głoszone przez poszczególnych filozofów, chciał przybliżyć ich postaci człowiekowi współczesnemu. Zwracał uwagę na wpływ jaki wywarli poszczególni filozofowie na myśl filozoficzną.

Czytając teksty o Heideggerze, Levinasie, Marcelu autorstwa Tischnera poznajemy jednocześnie myśli, które stały się inspiracją, drogowskazem dla stworzonej prze niego filozofii. Tischner opierając się na spostrzeżeniach innych filozofów, wykorzystując określenia prze nich używane, stworzył własną filozofię.

Pisząc o Marcelu, nazywanym „filozofem nadziei”, dla którego światłem na drodze samopoznania jest chrześcijaństwo, zajął się doświadczeniem drugiego, doświadczeniem Boga. Marcel zwrócił uwagę na rozróżnienie problemu od tajemnicy oraz bycia od posiadania. Według niego problemem jest coś, co zagradza drogę, jest przed nami, zjawia się na poziomie „mieć”, natomiast tajemnicą to, co angażuje nas, jest porządkiem nas przewyższającym, pojawiającym się na poziomie „być”. Jego celem było otwarcie ludziom oczu na światło, a „spośród  wszystkich istot ziemskich najbardziej pełną światła jest … sam człowiek”.[11]

Według Marcela więź powiernictwa nadziei zachodząca miedzy człowiekiem a Bogiem , zachodzi także w kontaktach z ludźmi. W związku z tym zajmował się sposobami spotkań człowieka z człowiekiem, mówiąc, że spotykając drugiego spotykamy Boga.[12] Myślenie Marcela miało wyraźny wpływ na kształt filozofii Tischnera, co zobaczymy wyraźnie zapoznając się z jej podstawowymi założeniami. Podobnie jest z kolejnym filozofem Emmanuelem Levinasem, który spotkanie z człowiekiem traktuje jako warunek spotkania z Bogiem, z rajem:

Główny nurt poszukiwań Levinasa zmierza zatem stronę pogłębienia naszej wiedzy o sposobie doświadczania i przeżywania obecności drugiego człowieka.[13]

Levinas podobnie jak Tischner operował metodą fenomenologiczną, jednak w przeciwieństwie do niej, oprócz opisywania i komunikowania, chciał za pomocą języka, coś wyrażać, wysławiać. Znajdujemy u niego kategorię, którą posługuje się Tischner, a mianowicie pojęcie twarzy i sposobów jej objawiania. Levinas mówi o epifanii twarzy, która stawia pytania, drugim, jako jedynym bycie, który można zabić, ale przeszkadza temu twarz.[14]

            Oprócz filozofów tematów do przemyśleń dostarczył Tischnerowi człowiek działający w innej dziedzinie, a mianowicie Antoni Kępiński, słynny krakowski psychiatra, zmarły w 1973 roku. Kępiński był kierownikiem Kliniki Psychiatrycznej Akademii Medycznej, zajmował się chorymi psychicznie, w szczególności zaś interesowało go zagadnienie schizofrenii. Dostrzegł on powiązania między filozofem a psychiatrą w dialogu na temat człowieka i jego uwikłanych losów. Tischnera interesowało przede wszystkim to, w jaki sposób Kępiński „dochodzi do poznania tego, co się w drugim człowieku dzieje”. Opisał następnie metody stosowane prze Kępińskiego w celu dotarcia do drugiego. Jego zasada wymagała „otwarcia się”, ale otwarcia dwustronnego, powstrzymania się od wyrokowania moralnego, pozwolenie na bycie drugiego i uznanie faktu jego istnienia jako wartości. Co najważniejsze uznanie jego wolności, nawiązanie dialogu, który charakteryzować powinien się „wczuciem” i  „zrozumieniem”. [15]

            Wielokrotnie w swych artykułach powracał Tischner do doświadczenia drugiego jako doświadczenia dla ludzkiej samowiedzy, w którym swój fundament znajdują podstawowe wartości etyczne, takie jak prawda, sprawiedliwość, wierność. Dialog z drugim określał jako dialog dobrej woli, a pytanie drugiego jako wołanie o ratunek. Mówił o etyce jako wiedzy o sposobach bycia wśród ludzi, jako wiedzy o sztuce, w której na pierwszym miejscu znajduje się człowiek.[16]

Przyjrzyjmy się bliżej podejściu Tischnera właśnie do wartości. Dokonując podziału wartości dzielił je na wartości hedonistyczne, witalne, duchowe i Sacrum. Nawiązywał tym samym do Maxa Schellera, jednak w przeciwieństwie do niego jako wartości duchowe obejmował wartości estetyczne – piękno i etyczne – dobro. Uważał, że wartości ułożone są hierarchicznie i tak jako najwyższe traktował wartości Sacrum, jako najniższe hedonistyczne. Wybór między wartościami jest moralnie dobry, kiedy opowiadamy się za tą wyższą. Przyjmował Tischner, że wartości istnieją obiektywnie, niezależnie od upodobań człowieka. Nie jest to jednak równoznaczne z istnieniem realnym wartości. Wartości etyczne należą do tych, którym dopiero czyn etyczny nadaje charakter realności. Tischner kładł nacisk na życie wartości, sposób ich uobecniania w dramacie człowieka i wcielania w życie. Wartości etyczne zajmują ważne miejsce, ponieważ według autora wyznaczają one stosunek do drugiego człowieka. Szczególną rolę przypisywał prawdzie, jako wartości podstawowej otwierającej drogę ku innym wartościom. Jako pierwotne źródło doświadczenia etycznego traktował Tischner odkrycie, że obok nas jest drugi człowiek. W sytuacji etycznej człowiek jawi się sobie jako „swoista wartość”, „Ja  aksjologiczne”.  Aby „Ja aksjologiczne” mogło zrealizować wartość musi być wolne. Tak rodzi się filozofia spotkania, dramatu, dialogu.[17]

Już w artykułach omawianych powyżej zwróciłam uwagę na elementy zaczerpnięte od innych filozofów, jednak geneza tego myślenia tkwi w Biblii. Inicjatorem filozofii dialogu był Ebner, rozwinął ją Buber i Levinas. Zręby własnej filozofii określanej mianem filozofii dramatu Tischner stworzył w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Jest to filozofia, która „chce widzieć początek filozoficznych poszukiwań w dialogu międzyosobowym, w rozmowie z Bogiem”.[18]

Wydana w 1990 r. „Filozofia dramatu” to najważniejsze dzieło filozoficzne Tischnera. Fragmenty publikowane były na łamach miesięcznika „Znak” oraz rocznika „Analecta Cracoviensa”. Pierwotnie książka miała nosić tytuł „Spór o istnienie człowieka”, ale w trakcie pracy zamiar ten uległ zmianie. Według samego autora była to trafna zmiana, gdyż chodziło mu o przedstawienie koncepcji człowieka jako istoty dramatycznej.[19] Autor zbudował w nim oryginalną antropologię filozoficzną. Postawił w nim podstawowe pytania o Drugiego, którego spotykamy. Próbował wyjaśnić czym jest zło, piękno, prawda, dobro. Snuł rozważania o wzajemności, błądzeniu, spotkaniu i różnych obliczach twarzy Drugiego. Opisując aspekty filozofii oparł się na metaforze spotkania na drodze. Mowa o spotkaniu dwojga ludzi podążających w przeciwnym kierunku, którzy odpowiadając na pytanie o punkt docelowy drogi, rozchodzą się. Na pytanie, dlaczego akurat ta metafora stała się podstawą jego filozofii, odpowiedź znajdujemy w „Spotkaniu…” z Anną Karoń – Ostrowską:

… spotkanie z drugim jest na początku wszelkiego doświadczenia świata. Można powiedzieć, że drugi jest kategorią a priori, dzięki której możliwy jest tak zwany obiektywny świat.[20]

Na zarzut o kruchość wybranego doświadczenia Tischner odpowiedział:

Kruchość uświadamia, że spotkanie dokonało się w konkretnym miejscu w przestrzeni i pozostawiło we mnie trwały ślad: dowiedziałem się, że oprócz mojego świata jest jeszcze inny świat, świat drugiego. (…) Dla mnie podstawowe jest to, że drugi jest początkiem myślenia. Nic tak nie daje do myślenia jak drugi.[21]

We wstępie do dzieła autor pisze o przestrzeni ludzkiego życia jako scenie, na której rozgrywa się dramat codziennego zmagania się ze światem. Człowiek będąc istotą dramatyczną musi otworzyć się na innego człowieka, na scenę oraz na upływający czas. Jako istota dramatyczna wchodzi w dramat z innym ludźmi. Nie można rozumieć człowieka w oderwaniu od innych i Boga, od czasu, w którym uczestniczy i świata otaczającego. Scena jest miejscem spotkań i rozstań, jest przestrzenią wolności. Człowiek szuka w niej miejsca dla siebie, jednocześnie egzystując z innym we wspólnym czasie, jako uczestnikiem tego samego dramatu, ponieważ:

Być istotą dramatyczną znaczy: istnieć w określonym czasie i w określony sposób otwierać się na innych i na świat – scenę.[22]

Zatem człowiek musi zdawać sobie sprawę z istnienia sceny i drugiego, aby móc się otworzyć na ich doświadczenie. Musi oswajać sobie scenę po której stąpa, ale najważniejsze musi otworzyć się dialogicznie, bo dopiero w doświadczeniu Drugiego doświadczy sceny. Otwarcie dialogiczne jest otwarciem na innego człowieka. Obecność jego zaznacza się szczególnie w momencie pytania, które rodzi zobowiązanie. Pytający oczekuje odpowiedzi, a my zdajemy sobie sprawę z konieczności jej udzielenia, co pozwala nam poczuć jego obecność.[23]

Kim jest ten Inny? Jakie oblicze może przybrać jego twarz? Jaki jest moment kluczowy spotkania? Czym jest wzajemność, piękno, dobro, prawda? Co może być przyczyną zbłądzenia? Na te podstawowe pytania odpowiadał Tischner w kolejnych rozdziałach książki.

Zaczynając od zagadnienia kluczowego, jakim jest spotkanie, mówił o twarzy jako kluczowym słowie opisującym to wydarzenie. O twarzy Innego pisał Levinas i jego spostrzeżenia stały się podstawą przemyśleń Tischnera. On bowiem wyjaśniał, że w twarzy kryje się nauka, przykazanie, że jest ona szczerą ekspozycją tego, co kryje wnętrze człowieka. Prawda człowieka objawia się jednak tylko wybranym, nie jest to „objawienie wszystkiego wszystkim”. „Nie zabijesz mnie” – to podstawowe słowa wypowiadane przez twarz Innego.[24] Spotkanie twarzą w twarz z Innym umożliwia zabójstwo. Nie można zawładnąć twarzą, można ją zabić, stąd zakaz: „nie zabijesz”. Można zabić lub zamordować - mówi Tischner i wyjaśnia na czym polega różnica. Zabójstwo to akt dający się wyjaśnić, częściowo usprawiedliwić, natomiast morderstwo jest bezinteresowne i nie do usprawiedliwienia. Czyniąc takie rozróżnienie wskazuje na przynależność tego aktu do człowieka, bowiem jakie zwierzę zabija bez potrzeby? Inny, bliźni, którego spotykamy jest Nieskończonością, która mierzy człowieka. Stając na jego drodze stajemy się odpowiedzialni nie tylko za niego, ale także świat, w którym istnieje. Ten którego spotykamy jest posłańcem Boga, musimy go odkryć aby podążać śladami Boga. Idąc za śladami bliźniego podążamy drogą wytyczoną przez Boga:

Ślad nie jest śladem na piasku lub śniegu. Jest śladem na twarzy innego. Idąc po zwykłych śladach, porzucamy jeden, by móc się znaleźć obok następnego; ale tego śladu, którym jest twarz innego, porzucić nie możemy. Jest to bowiem ślad na śladzie – idziemy za tym, kto znalazł się na śladach Boga.[25]

Dokonujmy wyboru, idziemy za tym, który nas wybrał, za biedą, bo ”dotknięty biedą człowiek znajduje się na śladach, którymi chodzi po świecie Bóg”.[26] Wędrujemy w przestrzeni hierarchicznej, coś jest lepsze, coś gorsze. Pojawia się w tym momencie pojęcie horyzontu agatologicznego, „w którym wszystkimi przejawami innego i moimi włada swoisty logos – logos dobra i zła, tego, co lepsze i co gorsze, wzlotu i upadku, zwycięstwa i przegranej, zbawienia i potępienia.”[27]

Biorąc udział w dramacie człowiek naraża się na uczestnictwo w tragiczności (możliwość tragedii).  Źródłem tragiczności może być bezsiła lub niewiedza. Jako przykłady podał Tischner odpowiednio Prometeusza i Edypa. Możliwy jest tryumf – zwycięstwo dobra nad złem a spotkanie z innym umożliwia dokonanie wyboru. Twarz Innego wyłania się więc z horyzontu agatologicznego, może stać się źródłem tragiczności. Twarz jest tym, kim jest człowiek. Nie może ukrywać swego prawdziwego oblicza, być zasłoną np. wstydu:

Zasłona leży w sferze szeroko pojętego działania i związanych z nim kalkulacji, twarz nie zna spraw tego rodzaju. Zasłona to szukanie wyjścia z sytuacji bez wyjścia. Twarz nie szuka wyjścia. Zasłona jest tym co człowiek ma, twarz jest tym, kim człowiek jest.[28]

Nie może być także maską, która łudzi i kłamie:

Maska, jak zasłona, zjawia się dopiero wraz z pojawieniem się innego człowieka; w samotności traci ona sens. Maska jest maską z winy innych – zasłona była z ich powodu.[29]

Wiemy czym twarz być nie powinna, zatem czym jest twarz?

„Spotkać to spotkać innego w jego twarzy”, która zawiera w sobie piękno, dobro i prawdę, jest wzniosłością człowieka a jednocześnie jego zagubieniem lub biedą. Oprócz piękna widnieją na niej ślady bólów i krzywd. Spotkanie to rodzi potrzebę wzajemności. Staje przed nami człowiek oczekujący na odpowiedź, rodzi się poczucie odpowiedzialności, nastaje chwila oczekiwania – czy odpowiedzieć na pytanie? Pytanie jest prośbą o pomoc, świadczy o jakiejś biedzie pytającego. Czas oczekiwania na reakcję potwierdza obecność Innego:

Zadane pytanie pozostawia we mnie swój ślad”: wiem, że trzeba dać odpowiedź. Trzeba tu i teraz. To „tu i teraz” znaczy, że ten, kto zadał mi pytanie, jest obecny. Będzie przy mnie tak długo, jak długo nie usłyszy odpowiedzi. Zapada chwila milczenia, ciszy, przeniknięta oczekiwaniem – jego oczekiwaniem na moja odpowiedź (…) Tym sposobem między mną a innym konstytuuje się swoisty czas – czas dialogiczny, a w nim jego teraźniejszość. [30]

Dialogiczny czas, obecność zakładająca kontakt między pytającym a odpowiadającym. Pytający jest według Tischnera wyżej niż pytany, gdyż być mistrzem to umieć stawiać pytania podstawowe. Pytający dają szansę na poznanie prawdy, zbliżają do niej, choć często budzą lęk u odpowiadającego, który nie wie, czego ma się spodziewać. Tak rodzi się rozmowa, dialog, wzajemność, która „oznacza, że jesteśmy, jacy jesteśmy, poprzez siebie. To poprzez znaczy: możemy siebie obwiniać lub możemy być sobie wdzięczni.”[31]

Doświadczenie spotkania, danie świadectwa o innym jest możliwe tylko pod warunkiem uczestnictwa w dramacie. Mowa o dramacie dobra i zła, gdyż rodząca się wzajemność zachodzi w perspektywie dobra, gdy człowiek przyjmując świadectwo innego sam daje świadectwo lub zła, gdy dochodzi do odmowy wzajemności. Co powoduje niedostrzeganie dobra i uniemożliwia spotkanie drugiego człowieka? – pytał Tischner. W celu przybliżenia drogi właściwej podał trzy przypadki błądzenia.

Pierwszym z nich jest błądzenie w żywiole piękna, które choć jest niepowtarzalne, bezinteresowne i darmowe, nie jest dane na własność. Jego tragizm polega właśnie na tym, że nie można go zatrzymać, odczuwamy pragnienie jego uwiecznienia, które okazuje się niemożliwe. Przynależy ono do człowieka, umożliwia jego poznanie, pozwala inaczej spojrzeć na drugiego. Ukrywa jednak przed oczarowanym prawdę o drugim dlatego istnieje na krawędzi spotkania.

Mówiąc o błądzeniu w żywiole prawdy zwraca uwagę na kłamstwo, jako przykład braku wzajemności między dwojgiem ludzi. Kłamstwo staje się obroną samego siebie, lęk przed prawdomównością:

doprowadza do rozszczepienia świadomości na Ja-dla-siebie i Ja-dla-innych. Pierwsze Ja jest podmiotem dialogu prawdomówności, drugie Ja jest podmiotem dialogu kłamstwa. […] Na pierwszej scenie toczy się mój dramat dla mnie, a na drugiej scenie mój dramat dla innych. Kłamać umiejętnie znaczy: umieć zmieniać relacje dialogiczne i zarazem umieć przechodzić z jednej sceny na drugą bez mnożenia śladów zbrodni.[32]

Jedna osoba prowadzi więc podwójną grę, zakładając istnienie Boga prawdomówności możliwe staje się kłamstwo. Kłamstwo jest bowiem odstępstwem od prawdomówności, jest to jak gdyby zwalczanie Boga, którego w sobie nosimy.

Jako ostatnim zajmuje się błądzeniem w żywiole dobra. Spotkanie, relacja dialogiczna jaka zachodzi w jego momencie umożliwia pojawienie się zła. Kiedy drugi jest ucieleśnieniem zła, często dochodzi do ucieczki, odwrotu, zerwania kontaktów. Ten zły może zabić, zadać cierpienie lub zniszczyć moralnie, potępić, pozbawić poczucia godności.

Co ze sceną na której rozgrywa się dramat? Jak wygląda świat w którym żyjemy? Jaki jest stosunek człowieka do tego świata?

Tischner pisze, że stosunek człowieka do ziemi nie może być pasywny, musi on pamiętać o tym, że nie jest ona ziemią swawoli na której brak owoców zakazanych:

Człowiek jest bowiem na świecie, świat scena zaś jest poniżej człowieka. Mądrość gospodarowania jest nie tyle umiejętnością dobierania środków do celu, ile umiejętnością trafnego odkrywania hierarchii rzeczy, spraw, wartości. Mądrość gospodarowania to sposób myślenia łączący twórczo naturę z wartościami życia.[33]

Mówił o gospodarowaniu jako przejawie wzajemności, wskazuje na miejsca z którymi związane jest owo gospodarowanie. Miejscami tymi są: dom, warsztat pracy, świątynia i cmentarz. Są one głównymi zrębami dramatu człowieka, dzięki nim istnieje ład, gdzie ich nie ma pozostają bezdroża. Z każdym z miejsc związane jest pewne charakterystyczne „wydarzenie”.

Z domem związane jest zadomowienie się, które nie wynika z samego faktu istnienia materialnego, gdyż wraz z utratą domu, nie traci się jego śladu w duszy. Pozostaje idea nowego domu, nietykalnego domu prawdy. Zakorzenienie jako forma przywiązania do ziemi związane jest z warsztatem pracy. Człowiek przywiązuje się do ludzi dla których pracuje, przybliża się do poznania jakiejś prawdy o ziemi dzięki pracy. Praca jest jednocześnie przyczyną jego końca, gdyż człowiek umiera umęczony pracą, która prędzej pozwalała mu się rozwijać. W świątyni człowiek uświęca się, „podlega twórczemu działaniu wzajemności”. Staje się ona miejscem spotkania, w którym możemy ofiarować siebie, być „tym, czym się naprawdę jest”. Ostanie miejsce - cmentarz związane jest z podejmowaniem dziedzictwa. Podobnie jak świątynia staje się miejscem spotkania, ale spotkania ze zmarłymi. Jest on miejscem tragicznym, na którym dotyka człowieka żal i rozpacz.[34]

Każde z tych miejsc może nabrać innego charakteru, gdy czujemy się obco na ziemi. Odczuwamy wówczas lęk, który rodzi pożądanie posiadania ziemi lub człowieka. Człowiek nie widzi tego co ma, wciąż pożąda czegoś, czego nie ma:

To zmienia sens gospodarowania. Zmienia się zadomowienie, zakorzenienie, uświęcenie, podejmowanie tradycji. W każdym ze sposobów gospodarowania zaczyna dochodzić do głosu motyw odwetu w stosunku do ludzi i motyw przemocy w stosunku do ziemi. W otaczającym człowieka świecie nie ma już miejsc. Człowiek staje na ziemi bezradny jako istota bezdomna i wykorzeniona. Co dzieje się z miejscem wzajemności?[35]

Dom staje się kryjówką, dominuje podejrzliwość, dystans w stosunku do każdego, kto jest poza nią. Człowiek nie jest zdolny do wzajemności, staje się wygnańcem. W warsztacie toczy się walka z ziemią, praca to katorga, która zniewala. Współpracownicy zamiast nawiązywać kontakt walczą o panowanie. Świątynie staje się miejscem utajonego odwetu, w którym ludzie pogardzają sobą nawzajem, a kapłani są wrogami, natomiast cmentarz kryje zjawy, które straszą współczesnych:

Cmentarze stają się siedzibą niepokojących, historycznych zjaw. Tutaj zjawy, znając tajemnice serc żywych, dokonują aktów swego odwetu. Nie zabijają, lecz oskarżają i szydzą. Zmusza to żywych do walki z cmentarzami. Żywi, walcząc z cmentarzami, wierzą, że w ten sposób potrafią uwolnić się od własnej historii.[36]

Wszystkie te sytuacje powodują nieumiejętność nawiązania dialogu, brak wzajemności między dwojgiem ludzi spotykających się na drodze życia. Wiele czynników może mieć wpływ na niemożliwość efektywnego spotkania. Tischner chciał wyjaśnić jego tajemnicę, a przede wszystkim niemożliwość spotkania na płaszczyźnie zła:

…spotkanie jest niemożliwe, ponieważ płaszczyzna zła jest płaszczyzną zdrady. Spotkanie i zdrada są nie do pogodzenia. […] Zło niszczy. Co niszczy? Niszczy miejsca – domy, warsztaty pracy, unicestwia świątynie, profanuje cmentarze.[37]

Filozofia Tischnera jak już wspomniałam ma wielu zwolenników:

Ks. Tischner zapisał się na trwałe w filozofii polskiej i europejskiej. Można sądzić, że praca tego myśliciela nie pójdzie w zapomnienie, a swą kontynuację i rozwinięcie znajdzie w artykułach i książkach Jego uczniów, których nie brakuje. Możemy się od Tischnera uczyć jeśli nie filozofii, to choćby postawy pełnej wnikliwości, a także poczucia humoru, którego tak często nam, Polakom, brakuje, szczególnie w odniesieniu do samych siebie.[38]

Słowa te są potwierdzeniem aktualności jego poglądów. To prawda, że uczniowie Tischnera kontynuują jego myślenie, a przynajmniej nie pozwalają zapomnieć o swym nauczycielu i jego dorobku. Nie tylko uczniowie, ale także ludzie, którzy zetknęli się z Tischnerem, byli czytelnikami jego dzieł dbają o to, aby nie zapomnieć, nie pozwolić umknąć tak ważnym myślom jakie przekazywał. Dowodem są chociażby odbywające się od trzech lat Dni Tischnerowskie.

Organizatorami imprezy są: Papieska Akademia Teologiczna, Uniwersytet Jagielloński, Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna i Wydawnictwo Znak. Zaangażowanie tych konkretnych instytucji nie jest przypadkowe, bowiem są to jedne z tych, z którymi był związany i współpracował Tischner.

Chciałabym wspomnieć o jednym spotkaniu, które odbyło wię w ramach trzecich Dni, a mianowicie prezentacji dwóch książek:  „Uczniowie o mistrzu”. Jedną z nich jest książka: „Spotkanie. Z ks. Józefem Tischnerem rozmawia Anna Karoń-Ostrowska”, drugą: „O człowieku. Wybór pism filozoficznych Józefa Tischnera” w opracowaniu Aleksandra Bobko. Podczas rozmowy została zaprezentowana tematyka książek, postaci autorów, ich związek z osobą Tischnera. Autorzy należą do grona doktorantów Tischnera, znali go jako wykładowcę, filozofa.

„Spotkanie…” to zapis rozmów, wywiadu-rzeki, prowadzonego na przełomie lat 1992-1993. Wydane po dziesięciu latach stanowią niezwykle cenną biografię intelektualną Tischnera. Choć był otwarty, nigdy nie przekraczał pewnej granicy, jawił się jako hermetyczny filozof i właśnie Annie Karoń-Ostrowskiej udało się odsłonić jego własny styl myślenia. Bonowicz wspomniał w trakcie rozmowy, że Tischner mało mówił o sobie, pozostawał w cieniu jako osoba. Krył się za anegdotą, humorem, dopiero w czasie choroby doszło do większego ośmielenia, jeśli chodzi o wymiar jego osobistej wiary. W książce znaleźć można informacje o losach Tischnera, opowieści o jego „nauczycielach”, ludziach, którzy odegrali ważną rolę w kształtowaniu jego osobowości.

„O człowieku…”, bo filozofia człowieka to centrum filozofii Tischnera. Wybór, którego dokonał A.Bobko, to wybór tekstów nie bardzo znanych, lecz wartościowych i ważnych. Bobko określił teksty filozoficzne jako trudne, bez cienia dowcipu, z którego znany był społeczeństwu. Są to teksty wymagające przygotowania, wysiłku intelektualnego. Autor chciał zaproponować pewne usystematyzowanie, uporządkowanie tego, o czym pisał Tischner. Adresując ten zbiór do młodych czytelników, miał jednocześnie nadzieję, że przyczyni się do poznania filozofii Tischnera. Książka ta ukazała się nakładem Zakładu Ossolińskich w Bibliotece Narodowej, co ma znaczenie szczególne i zostało podkreślone w trakcie prezentacji. Biblioteka Narodowa wydaje bowiem klasyków, rodzi się więc pytanie czy teksty Tischnera powinny się znaleźć wśród nich? Dyrektor zakładu potwierdził, że wśród ważnych dla naszej kultury tekstów, nie można pominąć tekstów Tischnera.

W ramach Dni odbywa się szereg innych spotkań, debat, wręczenie nagród imienia Tischnera. Uczestniczy w nich wiele osób, stanowią one potwierdzenie niezwykłej roli, jaką odgrywał Tischner. Świadczą o popularności i aktualności głównych myśli. Gromadząc tak wielu słuchaczy przybliżają postać Księdza Profesora, zachęcają do kontynuowania jego myślenia. Dni są najlepszym dowodem na niegasnącą popularność księdza, filozofa, działacza społecznego, wykładowcy… Można wymienić jeszcze inne role jakie pełnił w życiu Tischner, a cechą wspólną wszystkim był cel, który przyświecał jego działalności. Zarówno teksty filozoficzne, jak i wystąpienia w radio czy telewizji miały na celu przybliżenie czytelnikowi tematów, które wydawały się niejasne, niezrozumiałe. Tischner przez całe życie dążył do uświadomienia współczesnego człowieka, poszerzenia jego horyzontów myślowych, uwierzenia w własną wartość. Pojawiające się wciąż nowe artykuły o jego osobie, poglądach, wznowienia dzieł jego autorstwa, Dni Tischnerowskie, świadczą o tym, iż udało mu się dotrzeć do wielu, że jego „praca” miała sens, a myślenie znalazło kontynuatorów i propagatorów.


 

[1] J. Tischner. Człowiek jest istotą dramatyczną. Rozmowa z ks. Prof. Józefem Tischnerem. [w] C. Wodziński. Filozofia jako sztuka myślenia. Warszawa 2000, s. 111-112.

[2] Witold P. Glinkowski , Od "myślenia wartości" do dialogu. O filozofii ks. Józefa Tischnera,[w] „Tygiel Kultury”, nr. 1-3 2001, [z] http://obisp.uni.lodz.pl/1_3_2001/aktual/20.htm.

[3] Zob. Witold P. Glinkowski , Od "myślenia wartości" do dialogu. O filozofii ks. Józefa Tischnera,[w] „Tygiel Kultury”, nr. 1-3 2001, [z] http://obisp.uni.lodz.pl/1_3_2001/aktual/20.htm.

[4] Ks. M. Heller, Dyskusji z Tischnerem ciąg dalszy, „Tygodnik Powszechny”, 2001, nr 7/8, s. 13.

[5] J. Tischner. Myślenie z wnętrza metafory. [w] Tegoż. Myślenie według wartości. Kraków 2002, s. 474-475.

[6] J. Tischner. Myślenie według wartości. [w] Tegoż. Myślenie według wartości. Kraków 2002, s. 482.

[7] J. Tischner. Czym jest filozofia, którą uprawiam. [w] Tegoż. Myślenie według wartości. Kraków 2002, s. 7.

[8] J. Tischner. Czym jest filozofia, którą uprawiam. [w] Tegoż. Myślenie według wartości. Kraków 2002, s. 8.

[9] J. Tischner. Czym jest filozofia, którą uprawiam. [w] Tegoż. Myślenie według wartości. Kraków 2002, s. 9.

[10] J. Wadowski. Kapłan – filozof – góral. http://nowezycie.archidiecezja.wroc.pl/numery/062001/02.html.

[11] J. Tischner. Gabriel Marcel. [w] Tegoż. Myślenie według wartości. Kraków 2002, s. 159.

[12] Zob. J. Tischner. Gabriel Marcel. [w] Tegoż. Myślenie według wartości. Kraków 2002, s. 162.

[13] J. Tischner. Emanuel Levinas. [w] Tegoż. Myślenie według wartości. Kraków 2002, s. 169.

[14] Zob. J. Tischner. Emanuel Levinas. [w] Tegoż. Myślenie według wartości. Kraków 2002, s. 175.

[15] Zob. J. Tischner. Filozofia wypróbowanej nadziei. [w] Tegoż. Myślenie według wartości. Kraków 2002, s. 395-399.

[16] Zob. J. Tischner. Sztuka etyki. [w] Tegoż. Myślenie według wartości. Kraków 2002, s. 365-370.

[17] Zob. Wizerunki filozofów i humanistów polskich. Wiek XX. Red. J. Szmyda. Kraków 2000, s. 361-362.

[18] J. Wadowski. Kapłan – filozof – góral. http://nowezycie.archidiecezja.wroc.pl/numery/062001/02.html.

[19] Zob. J. Tischner. Filozofia dramatu. Kraków 1998, s. 23.

[20] A. Karoń - Ostrowska. J. Tischner. Spotkanie. Z ks. Józefem Tischnerem rozmawia Anna Karoń - Ostrowska. Kraków 2003, s. 129.

[21] Tamże, s. 129-130.

[22] J. Tischner. Filozofia dramatu. Kraków 1998, s. 10.

[23] Zob. Tamże, s. 12 – 21.

[24] Zob. Tamże, s. 30-32.

[25] Tamże, s.54.

[26] Tamże, s.62.

[27] Tamże, s.63.

[28] J. Tischner. Filozofia dramatu. Kraków 1998, s.74.

[29] Tamże, s.76.

[30] Tamże, s.99.

[31] J. Tischner. Filozofia dramatu. Kraków 1998, s.106.

[32] J. Tischner. Filozofia dramatu. Kraków 1998, s.150.

[33] Tamże, s.221.

[34] Zob. Tamże, s.222-234.

[35] Tamże, s.239.

[36] J. Tischner. Filozofia dramatu. Kraków 1998, s.245.

[37] Tamże, s.263.

[38] J. Wadowski. Kapłan – filozof – góral. http://nowezycie.archidiecezja.wroc.pl/numery/062001/02.html.