4-5 (4-5) 2005   ISSN 1730-9549

Pismo Koła Naukowego Filozofii Kultury
przy Wydziale Filologicznym
Uniwersytetu Śląskiego

 

powrót do spisu treści

 

 

Antonina Szybowska

Muzyka i mit. Topos planet w muzyce (na przykładzie suity symfonicznej „Planety” Gustava Holsta)
 

Gustav Theodor Holst,[1] angielski kompozytor[2] żyjący w latach 1874 - 1934 swoją międzynarodową sławę zawdzięcza przede wszystkim jednemu utworowi. Utworowi, którego pełny tytuł brzmi The Planets. Suite for large orchestra. Ta trwająca około pięćdziesiąt minut kompozycja przeznaczona na rozbudowaną orkiestrę symfoniczną oraz dołączający się w ostatniej części sześciogłosowy chór żeński składa się, aby zacytować kompozytora, z „serii nastrojowych obrazów”[3]:

1. Mars, the Bringer of War

2. Venus, the Bringer of Peace

3. Mercury, the Winged Messenger

4. Jupiter, the Bringer of Jollity

5. Saturn, the Bringer of Old Age

6. Uranus, the Magician

7. Neptune, the Mystic.

W „Planetach” Gustawa Holsta można zauważyć kilka rodzajów odniesień intersemiotycznych. Pierwszy z nich to quasi poetyckie, utrzymane zasadniczo w duchu XIX-wiecznych przewodników koncertowych Kretzschmara i Tovey’a interpretacje córki kompozytora, dyrygentki Imogen Holst uczynione mimo, iż sam kompozytor, co warto zaznaczyć, odżegnywał się był od werbalnych prób opisu treści tego utworu. Pisał: „(...) nie jest to muzyka programowa (...) Jeśli już wymaga się ode mnie jakiegoś przewodnika po muzyce, podtytuły powinny wystarczyć, zwłaszcza, jeśli będą rozumiane w szerokim sensie;[4] w Planetach (mam na myśli moje Planety) nie ma nic, co dałoby się wyrazić słowami.”[5]

Kompozytor nie akceptował także traktowania muzyki części pierwszej, „Mars” jako antycypacji I Wojny Światowej. Interpretatorzy odnosili charakterystyczny rysunek rytmiczny części „Mars” do alfabetu Morse’a. którym przesyłano depesze wojenne, bądź do warkotu karabinu maszynowego, którego kompozytor w tym czasie nie mógł był jeszcze słyszeć.[6]

Wymiar drugi to przeróbki i aranżacje. Autorem dwu z nich jest sam kompozytor – to wersja na dwa fortepiany[7], oraz wokalno-instrumentalna aranżacja środkowego, „hymnicznego” tematu części „Jupiter”, tworząca patriotyczną pieśń „I vow to Thee, my Country”,[8] do której słowa napisał C. Spring - Rice.

Spośród licznych aranżacji innych autorów wymienić można rockowe opracowania poszczególnych części (Emerson, Lake and Palmer, King Crimson), oraz oryginalną przeróbkę „Planet” na instrumenty elektroniczne (1976 r.), której autorem jest Isao Tomita. Interesujące byłoby także prześledzenie nawiązań do muzyki Holsta, zwłaszcza do ostatniej części „Neptun” wśród muzyki do filmów science fiction. Być może to ona właśnie tworzy pewien łatwo rozpoznawalny idiom muzyki tego typu, naśladowany później przez rzesze kompozytorów muzyki filmowej. [9]  

Swoistym odwzorowaniem przede wszystkim formalnej warstwy suity Holsta w dziedzinie literatury jest pochodząca z 1988 roku książka amerykańskiego twórcy Jamesa Finney’a Boylana o tym samym tytule. Jej rozdziały noszą analogiczne nazwy, co części utworu Holsta[10], a sam  pisarz przyznaje, iż „Planety” stanowiły  dla niego inspirację i temat opowieści „w postaci swobodnych wariacji”.[11]

Rodzajem autorskiej interpretacji „Planet” jest dzieło filmowe, zrealizowane przez BBC, reżyserem którego jest John Isted.[12]  Opiera się ono na prostym pomyśle podłożenia pod muzykę różnorodnych obrazów, które pojawiają się po pierwszej prezentacji rzeczywistej planety, a ich zmiany i następowanie po sobie pokrywa się zazwyczaj z formalnym rozczłonkowaniem utworu. Isted proponuje tu kulturowy uniwersalizm, sięgając w swej interpretacji europejskiego toposu planet do kręgu kultur egzotycznych. Przełamuje tym samym schematy nakazujące, aby sztuka europejska interpretowana była tylko w kręgu kultury basenu Morza Śródziemnego, co pozostaje w zgodzie z orientalnymi fascynacjami samego kompozytora i tradycjami Imperium Brytyjskiego.

Najistotniejszym jednak rodzajem intersemiotycznych więzi jest odniesienie Holstowskich „Planet” już nie  do konkretnych, jednostkowych dzieł sztuki, lecz  właśnie do jednego z najbardziej trwałych i znanych toposów kultury europejskiej – do toposu planet i idei harmonii sfer. To wymiar trzeci, w którym „Planety” Holsta  z jednej strony, stają się zrozumiałe dopiero poprzez przywołanie jednego z najgłębszych pokładów cywilizacji śródziemnomorskiej, po drugie zaś, stają się jak gdyby medium, poprzez które można tłumaczyć  fakty kulturowe należące do tak różnych sfer życia, jak chociażby kabalistyka, czy psychoterapia.

 Fundamenty europejskiego toposu planet ustanowiono już w Szkole Pitagorejskiej: „(Pitagorejczycy) widzieli w liczbach właściwości i stosunki harmonijne, a że (...) liczby wedle nich zajmowały pierwsze miejsce w całej przyrodzie, przeto pojmowali (...), że cały świat jest harmonią i liczbą”[13]. Wizja harmonijnie zestrojonego Kosmosu, odkrywanie wymiernych praw nim rządzących, oraz optymistyczna wiara, iż rozum człowieka poprzez studiowanie praw świata dźwięków jest w stanie poznać boskie zasady rządzące wszechświatem, zaprowadziły muzykę do statusu jednej z septem artes liberales i stały się wyznacznikiem rozważań musici na kilkanaście wieków. Budowano kosmiczne modele m.in. próbując określać dokładnie dźwięki musica mundana oraz interwały pomiędzy kolejnymi planetami, wprzęgano w wizję tę ethos tonacji (m.in. „De Musicae Laudibus OratioJerzego Libana z Legnicy, dzieła Marsilia Ficina i Joannesa Keplera[14]).

Noszące imiona bogów panteonu rzymskiego planety traktowano[15] jako ciała szczególne, obdarzone rozumem i inteligencją. Każda z nich, posiadając krąg sobie tylko właściwych sensów, jest niemożliwym do wyczerpania w interpretacji symbolem, przekładalnym jedynie na inny symbol. Każda też, włączając  także Księżyc, miała zdolność wpływania na człowieka, na jego sferę emocjonalo-wolitywną, zdolności, dyspozycje do działań.

Teoria harmonii sfer znalazła szerokie odbicie w kulturze i w sztuce, istnieje wiele dzieł muzycznych do niej nawiązujących.[16]

Konotacje kulturowe i interpretacje związane z poszczególnymi częściami suity orkiestrowej Gustawa Holsta w zwięzły sposób prezentują zestawienia tabelaryczne:

 

 

 

tytuł części utworu Holsta

 

charakterystyka bogów w mitologii greckiej i rzymskiej

 

Wpływy planet w średniowiecznej astrologii

 

Jerzy Liban z Legnicy: De Musicae Laudibus Oratio

M

A

R

S

the Bringer

of War

staroitalski bóg wiosny i rolnictwa

gr. Ares - bóg wojny, towarzyszą mu Strach, Trwoga, Śmierć i Waśń. Ucieleśnienie siły i sprawności fizycznej

- Infortuna Maior

 roznieca wojny, ludziom nadaje dzielność i waleczny temperament

związany z temperamentem cholerycznym i tonem frygijskim, pobudza on słuchaczy do kłótni i gniewu, zaleca się przydawać mu słowa ostre lub opowiadające o minionych bitwach

V

E

N

U

S

 

the Bringer

of Peace

staroitalska bogini ogrodów, kwiatów i wiosny.

gr. Afrodyta, bogini miłości i symbol piękna,

patronka małżeństw i heter

 

- Fortuna Minor

 sprowadza pomyślne zdarzenia. ludziom dodaje piękna i miłości

VI ton – hypolidyjski Przydzielony jest Wenerze, pod której wpływem ludzie stają się pobożni i skorzy do łez. Tak i ten ton skłania czasem do bogobojnych łez, pochodzących z wiary i radości, (...) najwłaściwsze są dla tego tonu słowa pobożne i święte, skłaniające do łez spowodowanych pobożnością, współczuciem i   radością duchową.

M

E

R

C

U

R

Y

 

the Winged Messenger

gr. Hermes, posłaniec bogów

Sprytny i przebiegły patron bogacenia się i handlu,  ale także opiekun trzód, pasterzy, podróżnych, tłumaczy i złodziei, wynalazca pisma i liczb.

- wytwarza rtęć

patron zysku kojarzony także z nauką i uczonymi,

wywołuje u ludzi spryt

to zręczna skwapliwość” i „inteligentna ochoczość”

IV ton hypofrygijski nie jest jednoznaczny: właściwy jest pochlebcom, którzy zarówno dobrych jak i złych, sprawiedliwych jak i niesprawiedliwych chwalą dla swoich korzyści. Ton ten łatwo dostosowuje się do płaczu i do radości, do wzburzania uczuć i do ich łagodzenia, co jest w naturze Merkurego, który z dobrymi jest dobry, a ze złymi bardzo zły. Mars rani mieczem, Merkury zaś językiem. Należy przydzielać temu tonowi słowa oznaczające pochlebstwa, oszustwa i oszczerstwa.

J

U

P

I

T

E

R

 

the Bringer of Jollity

rzymski bóg nieba, światła i zjawisk atmosferycznych. gr. Zeus, ojciec i władca bogów.

- Fortuna Maior

zapewnia dni niezmąconego szczęścia, nadaje ludziom wielkoduszność, jowialność, wesołość, skorość do świętowania

V ton – lidyjski. Porusza krew. Przyrównywany jest do Jowisza, pod którego wpływem ludzie okrutni stają się życzliwi, łagodni i mili, ponieważ on zawsze lubi radość i wesołość. (...) ton ten pogodny,  wesoły i skromny, rozwesela smutnych i

zatrwożonych, pociesza upadłych i zrozpaczonych. Znajdują w nim upodobanie ludzie wyróżniający się szlachetnością i uprzejmością. Należy do niego dobierać słowa wyrażające radość i wesołość lub opowiadające o jakimś zwycięstwie.

S

A

T

U

R

N

 

the Bringer of Old Age

staroitalski bóg rolnictwa.

gr. tytan Kronos, który pożarł własne dzieci obawiając się utraty włazy nad światem.

Mylnie utożsamiony z Chronosem, personifikacją czasu.

Infortuna  Maior

związany z chorobą i starością, powoduje śmiertelne wypadki, zarazy i wszelkie nieszczęścia, wywołuje usposobienie melancholijne

VII  ton – miksolidyjski. Porusza czarną żółć. Przyporządkowany jest Saturnowi, jednakże działa dokładnie przeciwnie: ludzi, którzy pod wpływem Saturna (...) stają się smutni, opieszali, powolni i ponurzy ton ten swoją harmonią zazwyczaj pobudza i doprowadza do pewnej gwałtowności. (...)

Posiada więc właściwości częściowo pobudzające i rozweselające (...). Przydzielać mu należy słowa twarde i surowe, a także oznaczające pewną gwałtowność.

U

R

A

N

U

S

the Magician

gr. Ouranos to sklepienie niebieskie, rozrodcza sila natury zapladniająca Ziemię, także małżonek Gai, ojciec tytanów i cyklopów, m.in. Kronosa, protoplasta wszystkich bogów.

 -  -

N

E

P

T

U

N

E

 

the Mystic

gr. Posejdon, bóg morza, wody, mąż Amfitrydy.

 - -

 

 

 

Marcilio Ficino: De vita coeli comparanda[17]

 

ALAN LEO: What is a horoscope?[18]

 

Konotacje astrologiczne planet. Wg.: Michael Gauquelin: Planety a osobowość człowieka. Wydawnictwo Warsztat Specjalny. Milanówek 1994.

M

A

R

S

Nie tworzy muzyki, lecz wydaje gwałtowny, przenikliwy, szorstki i napawający lękiem dźwięk.

pewność  siebie,  ambicja,  niezależność i przedsiębiorczość, upór, zbytnia  gwałtowność, sprawdzanie się w akcji, walka w imieniu idei, silna wola, umiejętność szybkiego podejmowania decyzji.

agresywność, gwałtowność, brutalność, entuzjazm, brawura,  brutalność, entuzjazm,  energiczność,  dążenie  do  sukcesu,  niecierpliwość,  nieustępliwość,  pracowitość, odwaga,  przedsiębiorczość, stanowczość,  upór,  zuchwałość,  wybuchowość,  wielka  siła  przebicia,  skorość  do  czynu 

V

E

N

U

S

 

muzyka zmysłowa i swawolna, pełna miękkości

czuła  i  emocjonalna  strona  natury człowieka,  prawdziwe,  głębokie  zrozumienie  sztuki  i  piękna

delikatność, łagodność,  subtelność,  czar,  uwodzicielskość,  brak  stanowczości,  pasywność,  „ poetyckość ”

M

E

R

C

U

R

Y

 

muzyka wesoła, kipiąca życiem i urozmaicona

pomysłowość,  zaradność, łatwość przystosowywania  się  do  nowych  warunków,  błyskotliwość, umiejętność używania umysłu na  różnorakie  sposoby  . 

 -

J

U

P

I

T

E

R

 

muzyka dostojna, poważna, słodka, odznaczająca się pogodną statecznością

pogoda ducha, nadzieja  szlachetność, wspaniałomyślność, witalność  i  „obfitość  życia ”.

ambicja,  duma,  niezależność,  duże  poczucie  humoru,  wesołość,  błyskotliwość,  czar  osobisty,  entuzjazm,  jowialność,  odwaga,  pewność  siebie,  stanowczość,  szczerość,  śmiałość,  władczość,  zuchwałość,  zapalczywość,  optymizm . 

S

A

T

U

R

N

 

nie tworzy muzyki, a wydaje powolny, chrapliwy i pełen skargi jęk.

powolne lecz wytrwale pokonywanie drogi życiowej, nieustępliwość  w  stopniowym  pokonywaniu  trudności  i  przeszkód, brak błyskotliwości.

milczenie, nieśmiałość,  cierpliwość,  drobiazgowość,  chłód,  małomówność,  melancholia,  niezdecydowanie, nieufność,  opanowanie, ostrożność,  pesymizm,  ponurość,  pracowitość,  powolność, powściągliwość,  skłonność  do  samotności,  sumienność, systematyczność,  wytrwałość, surowość i tajemniczość. 

U

R

A

N

U

S

-

ekscentryzm, kapryśność,  dziwaczność, zwracanie się ku metafizycznej i nadprzyrodzonej  stronie  życia, które obfituje w nagłe i  nieoczekiwane  wydarzenia i  zwroty, nieprzewidywalność.

-

N

E

P

T

U

N

E

 

-

wpływ na najgłębsze i najbardziej ukryte pokłady psychiki człowieka, transcendencja, metafizyka, pomaga  on  medium  oraz  ludziom  o  dużej  wrażliwości  przezwyciężyć ziemskie  ograniczenia  i  „dostroić  się” do  wibracji  z  innego  świata.          

 

-

 

 

I N T E R P R E T A C J E

 

 

 Gustaw Holst

 

 Imogen Holst: : The Music of Gustav Holst. Oxford University Press. Oxford 1986, s. 41 – 52.

 film „Planety”, reż. John Isted

M
A
R
S

odpychający przerażający

Przez muzykę przetacza się nawałnica będąca burzą umysłu; ciszę między każdym uderzeniem wypełnia pełne przerażenia oczekiwanie na następny grzmot. Tragedia, zmaganie się, ciosy, pomruk nadciągającej katastrofy, agonia mary nocnej, głos przeznaczenia...

 

 

Napis na tle płonącego ognia. Obrazy wojen: m.in. zdjęcia dokumentalne z czasów II Wojny Światowej: wystrzeliwane pociski, startujące rakiety, różne rodzaje broni, wojskowe samoloty, helikoptery, okręty, łodzie podwodne, czołgi, defilada wojsk radzieckich, obóz jeniecki, uciekający cywile, ranni, chińskie dziewczynki machające czerwonymi chorągiewkami, obóz dla uchodźców, wybuch bomby atomowej i ludzka czaszka

W
E
N
U
S

-

Łagodność, pusta przestrzeń, esencja spokoju, ciszy, powietrze porusza się za sprawą cicho falujących ćwierćnut, które przepływają tam i z powrotem przez powtarzające się akordy fletów, rogów i harf podczas, gdy nuta pedałowa przeciąga się, aby utrzymać ich wibracje. Solo oboju w Largo ma naturę łabędziej pieśni.

biały gołąbek wzlatujący w powietrze. Obrazy ludzi różnych kultur zajmujących się uprawą ziemi: zbiory bawełny, pszenicy, trzciny cukrowej, ryżu, herbaty. Rybacy plemienia afrykańskiego oraz Europejczycy, starsi panowie łowiący dla rekreacji, pasterze, siewcy, zwierzęta udomowione przez człowieka, także słonie dźwigające pnie drzew. Brak świadectw postępu technicznego.

M

E

R

K

U

R

Y

 

symbol umysłu

charakter scherza. fantastyczne niespodzianki nieskornego leggiero, krótki rozbłysk ekstazy, najlżejszy możliwy dotyk, kłujące, częste zmiany tak swobodne jak powietrze, skwapliwość, ochoczość, pęd wichru zmieniający cię w gwałtowny wybuch energii, gwałtowne turbulencje powietrznych prądów.

 

 

sondy kosmiczne, satelity, planety, przestrzeń kosmiczna, ziemskie obserwatoria astronomiczne, satelity, radary, anteny, aparatura badawcza

J

O

W

I

S

Z

przynosi radość w zwykłym, sensie, ale także bardziej uroczysty rodzaj radości związany z religijnymi lub narodowymi świętami

Pełen żartów, krzykliwy. Pomimo tego, że nie był pomyślany jako taniec, słuchacz może doznawać czysto fizycznego odczucia pozostawania w swoistym zawieszeniu. Melodia maestoso należy do <<innego życia>> Holsta, do szkolnego śpiewania, uroczystości Morley College.

karnawał w Wenecji, Rio de Janeiro, tańce różnych narodów i kultur: plemion afrykańskich, ludowe tańce europejskie (m.in. rosyjski kozak), balet klasyczny, tańce indyjskie, japońskie, chińskie.  Defilady: w Stanach Zjednoczonych, oraz pompatyczne defilady wojskowe. Orkiestra jazzowa, dyskoteka.

S

A

T

U

R

N

sprowadza nie tylko fizyczny uwiąd, ale także wizję spełnienia

Rozległe, chłodne obszary.[Holst pogrąża się w nastroju do tego stopnia, iż wszelkie problemy techniczne znikają i forma rozwija się z niespieszną nieuchronnością zbliżającej się starości, a każda nuta zamienia się miejsce z poprzednią, niestrudzenie odliczając upływające minuty. Czyhają rozliczne niedole. Pełen melancholii komentarz oboju. Dudnienie dzwonów pogrzebowych; doświadczenie innego świata, którego próg przekroczy każdy; głębia tragicznego wyszczania, protest i akceptacja, wyobcowanie. Powietrze przerzedza się i staje się coraz przejrzystsze. Nastrój pełnego rezygnacji spokoju.

Sceny z domu dla osób starszych: zabawa taneczna przy muzyce z płyt gramofonowych, gra w golfa, kręgle, karetka pogotowia, szpital, pomoc w poruszaniu się. Przyjęcie pani do domu spokojnej starości. Zniszczone starością dłonie osoby przeglądającej pożółkłych ze starości zdjęć.

U

R

A

N

-

krzyk drwiny. Holst powraca do krainy czarodziejów i rzucanych przez nich uroków. Uczniowie Maga podskakują radośnie w takcie 6 / 4 i wciąż utrzymuje się posmak parodii. Groteskowa niezdarność. Uran przenosi nas w nierealne obszary. gdzie sama Magia spogląda uporczywie i bez zmrużenia oka z wyżyn poprzez nieogarnięte przestrzenie. Przez moment daje się słyszeć wybuch aktywności, pośród porozrzucanych szczątków warsztatu Maga.

Tańce – lecz nie dla samej radości tańczenia, lecz o charakterze rytualnym, magicznym, głównie ludów pozaeuropejskich, zwłaszcza mieszkańców Indii i Dalekiego Wschodu. Egzotyczne maski.

N

E

P

T

U

N

the „dead tone“(wskazówka wykonawcza w partyturze)

o notce kompozytora „dead tone: Nie jest to cicha martwota rozpaczy, lecz intensywna koncentracja długiego wejrzenia w nieskończoność. Umysł zostaje oczyszczony ze wszelkich gorzkich wspomnień. Nie jest już potrzebna bystrość myśli przemierzającej przestrzenie, ani poczucie samozadowolenia, odciągające uwag umysłu od jego własnej głębi. Wizja rozciąga się daleko poza granie czasu i przestrzeni. Wszelkie fantastyczne próby wymuszenia wejścia w ten inny świat zostaną wkrótce zapomniane. Intensywność mistycznego wejrzenia, daleki , bezosobowy język. Bezkresne morze dźwięku nie kończy się nigdy.

Sceny z części poprzednich przedstawione w zwolnionym tempie, zamazane, rozmyte. Komputerowa animacja powierzchni planet z części Mars i Wenus, błądzące po kosmicznych przestworzach satelity, na koniec pojawiają się wszystkie planety Układu Słonecznego.

 

Zbieżność kategorii wyrazowych przypisywanych kolejnym częściom Planet Gustawa Holsta oraz kulturowych konotacji ciał niebieskich potwierdza, że kompozytor zastosował adekwatne do owych pozamuzycznych skojarzeń środki, konstruujące taki a nie inny klimat poszczególnych części. Analiza muzykologiczna pozwala wyodrębnić niektóre z nich:

1. “Mars. The Bringer of War”: tempo allegro, wyrazisty, zdecydowany rysunek rytmiczny; pięciodzielne ostinato rytmiczne realizowane przez powtarzane piony akordowe; częste tutti orkiestry; szerokie zastosowanie instrumentów dętych blaszanych; linie melodyczne o charakterze fanfarowym.

1. “Venus. The Bringer of Peace”: tempo adagio; zmniejszony skład orkiestry; preferencja układów kameralnych z licznymi partiami solowymi, powierzanymi takim instrumentom, jak skrzypce, róg, obój, klarnet, flet; spokojny, jednorodny ruch.

3. “Mercury. The Winged Messenger”: tempo vivace; szybki ruch; zmienne akcenty;  dominuje artykulacja staccato; duże kontrasty fakturalne i dynamiczne na małych odcinkach czasu; krótkie ustępy amelodyczne; szybkie przebiegi ascendentalne w instrumentach dętych drewnianych.

4. “Jupiter. The Bringer of Jollity”: tempo allegro giocoso; częste wykorzystanie rozłożonych trójdźwięków durowych; prostota melodyki i rytmiki; trzy tematy ,melodyczne o różnych charakterze, od figlarnego po uroczysty, hymniczny.

5. “Saturn. The Bringer of Old Age”: tempo adagio; jednostajny, powolny ruch; częste wykorzystanie akordów zmniejszonych; charakterystyczne brzmienia: dzwony, flażolety, harfy; spokojną melodię prezentują instrumenty o ciemnej barwie i niskim rejestrze.

6. “Uranus. The Magician”: tempo allegro; zmienny ruch dźwięków; kontrasty rytmiczne, artykulacyjne i dynamiczne; częste przedzielanie całości pauzami.

7. „Neptune. The Mystic”: tempo andante; najbardziej oryginalna i nowatorska pod względem zastosowanych środków kompozytorskich część, zaliczana do utworów impresjonistycznych: dynamika stała dla całej kompozycji (pianissimo); paralelnie przesuwane wielodźwięki o budowie wielotercjowej; szybki, nieselektywny ruch podkreślany artykulacją (tryle, tremola, glissanda) i nieregularnymi podziałami wartości rytmicznych; faktura złożona z kilku odrębnych planów; częste długo wytrzymywane współbrzmienia; oryginalny efekt zaskoczenia poprzez wprowadzenie ukrytego poza sceną chóru śpiewającego powtarzającą się wokalizę w końcowej części utworu; ostatni takt powtarzany jest do ściszenia dźwięków co uzyskane jest nowatorskim efektem zamykania drzwi sali, w której znajduje się chór.

Ostatecznie jednak wydaje się, że stajemy wobec nieprzepartego wrażenia, że mimo, iż analogie (semantyczne, symboliczne, psychologiczne) mające za podstawę odniesienie do europejskiego toposu planet jawią się w sposób szczególnie wyraźny, to analiza muzykologiczna warstwy brzmieniowej utworu pozostaje instrumentem badawczym niedoskonałym i to, co najistotniejsze nadal wymyka się naukowym terminom i osądom.


 

[1] właściwie Gustav Theodor von Holst. Z przedrostka von z własnej woli zrezygnował w czasie I Wojny Światowej, podkreślając tym samym swój silny, mimo międzynarodowych koligacji rodzinnych, związek z Anglią

[2] Kompozytor, ale także pedagog, muzyk  orkiestrowy (puzonista), organista i dyrygent.

[3] a series of mood pictures. G. Holst, cyt. wg. M. Short: Gustav Holst. The Man and the Music. Oxford University Press, New York, 1990, s. 121

[4] There is no program music in them,(...) If any guide is required, the subtitle to each piece will be sufficient, especially if it be used in a broad sense. G. Holst, wg. D. Ewen: The world of twentieth-centiry music. Prentice Hall, Inc. New York, 1968, s. 374

[5] There is nothing in any of the planets (my planets, I mean) that can be expressed in words. G. Holst, cyt. wg.: I. Holst: The Music of Gustav Holst. Oxford University Press. Oxford 1986, s. 130.

[6] nadal napotyka się wykorzystywanie muzyki części pierwszej, Mars, jako tła wojennych filmów dokumentalnych, zwłaszcza traktujących o I Wojnie Światowej.

[7] nie należy jej jednak traktować jako samodzielnie koncypowanej aranżacji, gdyż stanowiła jedynie szkic do wersji orkiestrowej, a jej kilkukrotnie publiczne wykonanie wiązało się z trudnościami ze skompletowaniem orkiestry w kraju wyniszczonym Wielką Wojną

[8] Ów przeznaczony na chór mieszany i orkiestrę symfoniczną utwór powstał w 1921 roku, kiedy to, jak sugeruje Imogen Holst (op. cit., s. 46) kompozytor był szczególnie przepracowany, dużo chorował i wydaje się, iż mnie był w pełni obiektywny.

[9] Stany Zjednoczone były krajem, w którym „Planety” były szczególnie popularne. Już w latach 30 – tych utwór ten wykorzystano jako oprawę muzyczną znanego słuchowiska radiowego Woja Światów H.G. Wellesa. Motywy  tego dzieła obecne są także w filmach o podboju kosmosu przez amerykańskich astronautów, np. oryginalną muzykę fragmentów części Mars, Jowisz i Saturn służą jako dźwiękowe tło filmu Philipa Kaufmanna The Right Stuff z 1983 roku. Ów idiom „kosmiczności” Planet  Holsta  bywa także wykorzystywany w reklamach telewizyjnych.

[10] Wyjątek stanowi zmiana podtytułu rozdziału: Wenus – z niosącej pokój na niosącą miłość.

[11] J. F. Boylan: Od Autora.W: Planety. Dom Wydawniczy Rebis. Poznań 1994, s. 181.

[12] W wykonaniu BBC Symphony Orchestra i BBC Symphony Chorus, dyryguje A. Davis.

[13] Arystoteles, Metafizyka, za: Wł. Tatarkiewicz, Historia Filozofii, t. I, PWN, Warszawa 1970, s. 47.

[14] o niezwykle ściśle skonstruowanym keplerowskim muzyczno – astronomicznym modelu świata por. J. Włodarczyk: Czy wszechświat śpiewa?  http://www.wiw.pl/astronomia/eseje/historia/spiew/c1.asp

[15] na co wskazuje C. S. Lewis w książce Odrzucony obraz. Wprowadzenie do literatury średniowiecznej i renesansowej. Znak. Kraków 1995.

[16] listę utworów muzycznych o konotacjach astronomicznych ułożył J. Włodarczyk, patrz: http://www.wiw.pl/astronomia/eseje/historia/spiew/lista.asp

[17] za: J. James: Muzyka sfer. O muzyce, nauce i naturalnym porządku wszechświata. Znak. Kraków 1996, s. 125 – 130.

[18] Gustaw Holst czytał broszurę Alana Leo w momencie rozpoczęcia pracy nad Planetami. Według M. Shorta miała ona pierwszorzędne znaczenie jako źródło bezpośredniej inspiracji kompozytora. Por.: M. Short: Gustav Holst. The Man and his Music. Oxford University Press. New York 1990, s. 122.