|
4-5 (4-5) 2005 ISSN 1730-9549
Pismo
Koła Naukowego Filozofii Kultury |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Antonina Szybowska Muzyka i mit.
Topos planet w muzyce (na przykładzie suity symfonicznej „Planety” Gustava
Holsta) Gustav Theodor Holst,[1] angielski kompozytor[2] żyjący w latach 1874 - 1934 swoją międzynarodową sławę zawdzięcza przede wszystkim jednemu utworowi. Utworowi, którego pełny tytuł brzmi The Planets. Suite for large orchestra. Ta trwająca około pięćdziesiąt minut kompozycja przeznaczona na rozbudowaną orkiestrę symfoniczną oraz dołączający się w ostatniej części sześciogłosowy chór żeński składa się, aby zacytować kompozytora, z „serii nastrojowych obrazów”[3]: 1. Mars, the Bringer of War 2. Venus, the Bringer of Peace 3. Mercury, the Winged Messenger 4. Jupiter, the Bringer of Jollity 5. Saturn, the Bringer of Old Age 6. Uranus, the Magician 7. Neptune, the Mystic. W „Planetach” Gustawa Holsta można zauważyć kilka rodzajów odniesień intersemiotycznych. Pierwszy z nich to quasi poetyckie, utrzymane zasadniczo w duchu XIX-wiecznych przewodników koncertowych Kretzschmara i Tovey’a interpretacje córki kompozytora, dyrygentki Imogen Holst uczynione mimo, iż sam kompozytor, co warto zaznaczyć, odżegnywał się był od werbalnych prób opisu treści tego utworu. Pisał: „(...) nie jest to muzyka programowa (...) Jeśli już wymaga się ode mnie jakiegoś przewodnika po muzyce, podtytuły powinny wystarczyć, zwłaszcza, jeśli będą rozumiane w szerokim sensie;[4] w Planetach (mam na myśli moje Planety) nie ma nic, co dałoby się wyrazić słowami.”[5] Kompozytor nie akceptował także traktowania muzyki części pierwszej, „Mars” jako antycypacji I Wojny Światowej. Interpretatorzy odnosili charakterystyczny rysunek rytmiczny części „Mars” do alfabetu Morse’a. którym przesyłano depesze wojenne, bądź do warkotu karabinu maszynowego, którego kompozytor w tym czasie nie mógł był jeszcze słyszeć.[6] Wymiar drugi to przeróbki i aranżacje. Autorem dwu z nich jest sam kompozytor – to wersja na dwa fortepiany[7], oraz wokalno-instrumentalna aranżacja środkowego, „hymnicznego” tematu części „Jupiter”, tworząca patriotyczną pieśń „I vow to Thee, my Country”,[8] do której słowa napisał C. Spring - Rice. Spośród licznych aranżacji innych autorów wymienić można rockowe opracowania poszczególnych części (Emerson, Lake and Palmer, King Crimson), oraz oryginalną przeróbkę „Planet” na instrumenty elektroniczne (1976 r.), której autorem jest Isao Tomita. Interesujące byłoby także prześledzenie nawiązań do muzyki Holsta, zwłaszcza do ostatniej części „Neptun” wśród muzyki do filmów science fiction. Być może to ona właśnie tworzy pewien łatwo rozpoznawalny idiom muzyki tego typu, naśladowany później przez rzesze kompozytorów muzyki filmowej. [9] Swoistym odwzorowaniem przede wszystkim formalnej warstwy suity Holsta w dziedzinie literatury jest pochodząca z 1988 roku książka amerykańskiego twórcy Jamesa Finney’a Boylana o tym samym tytule. Jej rozdziały noszą analogiczne nazwy, co części utworu Holsta[10], a sam pisarz przyznaje, iż „Planety” stanowiły dla niego inspirację i temat opowieści „w postaci swobodnych wariacji”.[11] Rodzajem autorskiej interpretacji „Planet” jest dzieło filmowe, zrealizowane przez BBC, reżyserem którego jest John Isted.[12] Opiera się ono na prostym pomyśle podłożenia pod muzykę różnorodnych obrazów, które pojawiają się po pierwszej prezentacji rzeczywistej planety, a ich zmiany i następowanie po sobie pokrywa się zazwyczaj z formalnym rozczłonkowaniem utworu. Isted proponuje tu kulturowy uniwersalizm, sięgając w swej interpretacji europejskiego toposu planet do kręgu kultur egzotycznych. Przełamuje tym samym schematy nakazujące, aby sztuka europejska interpretowana była tylko w kręgu kultury basenu Morza Śródziemnego, co pozostaje w zgodzie z orientalnymi fascynacjami samego kompozytora i tradycjami Imperium Brytyjskiego. Najistotniejszym jednak rodzajem intersemiotycznych więzi jest odniesienie Holstowskich „Planet” już nie do konkretnych, jednostkowych dzieł sztuki, lecz właśnie do jednego z najbardziej trwałych i znanych toposów kultury europejskiej – do toposu planet i idei harmonii sfer. To wymiar trzeci, w którym „Planety” Holsta z jednej strony, stają się zrozumiałe dopiero poprzez przywołanie jednego z najgłębszych pokładów cywilizacji śródziemnomorskiej, po drugie zaś, stają się jak gdyby medium, poprzez które można tłumaczyć fakty kulturowe należące do tak różnych sfer życia, jak chociażby kabalistyka, czy psychoterapia. Fundamenty europejskiego toposu planet ustanowiono już w Szkole Pitagorejskiej: „(Pitagorejczycy) widzieli w liczbach właściwości i stosunki harmonijne, a że (...) liczby wedle nich zajmowały pierwsze miejsce w całej przyrodzie, przeto pojmowali (...), że cały świat jest harmonią i liczbą”[13]. Wizja harmonijnie zestrojonego Kosmosu, odkrywanie wymiernych praw nim rządzących, oraz optymistyczna wiara, iż rozum człowieka poprzez studiowanie praw świata dźwięków jest w stanie poznać boskie zasady rządzące wszechświatem, zaprowadziły muzykę do statusu jednej z septem artes liberales i stały się wyznacznikiem rozważań musici na kilkanaście wieków. Budowano kosmiczne modele m.in. próbując określać dokładnie dźwięki musica mundana oraz interwały pomiędzy kolejnymi planetami, wprzęgano w wizję tę ethos tonacji (m.in. „De Musicae Laudibus Oratio” Jerzego Libana z Legnicy, dzieła Marsilia Ficina i Joannesa Keplera[14]). Noszące imiona bogów panteonu rzymskiego planety traktowano[15] jako ciała szczególne, obdarzone rozumem i inteligencją. Każda z nich, posiadając krąg sobie tylko właściwych sensów, jest niemożliwym do wyczerpania w interpretacji symbolem, przekładalnym jedynie na inny symbol. Każda też, włączając także Księżyc, miała zdolność wpływania na człowieka, na jego sferę emocjonalo-wolitywną, zdolności, dyspozycje do działań. Teoria harmonii sfer znalazła szerokie odbicie w kulturze i w sztuce, istnieje wiele dzieł muzycznych do niej nawiązujących.[16] Konotacje kulturowe i interpretacje związane z poszczególnymi częściami suity orkiestrowej Gustawa Holsta w zwięzły sposób prezentują zestawienia tabelaryczne:
Zbieżność kategorii wyrazowych przypisywanych kolejnym częściom Planet Gustawa Holsta oraz kulturowych konotacji ciał niebieskich potwierdza, że kompozytor zastosował adekwatne do owych pozamuzycznych skojarzeń środki, konstruujące taki a nie inny klimat poszczególnych części. Analiza muzykologiczna pozwala wyodrębnić niektóre z nich: 1. “Mars. The Bringer of War”: tempo allegro, wyrazisty, zdecydowany rysunek rytmiczny; pięciodzielne ostinato rytmiczne realizowane przez powtarzane piony akordowe; częste tutti orkiestry; szerokie zastosowanie instrumentów dętych blaszanych; linie melodyczne o charakterze fanfarowym. 1. “Venus. The Bringer of Peace”: tempo adagio; zmniejszony skład orkiestry; preferencja układów kameralnych z licznymi partiami solowymi, powierzanymi takim instrumentom, jak skrzypce, róg, obój, klarnet, flet; spokojny, jednorodny ruch. 3. “Mercury. The Winged Messenger”: tempo vivace; szybki ruch; zmienne akcenty; dominuje artykulacja staccato; duże kontrasty fakturalne i dynamiczne na małych odcinkach czasu; krótkie ustępy amelodyczne; szybkie przebiegi ascendentalne w instrumentach dętych drewnianych. 4. “Jupiter. The Bringer of Jollity”: tempo allegro giocoso; częste wykorzystanie rozłożonych trójdźwięków durowych; prostota melodyki i rytmiki; trzy tematy ,melodyczne o różnych charakterze, od figlarnego po uroczysty, hymniczny. 5. “Saturn. The Bringer of Old Age”: tempo adagio; jednostajny, powolny ruch; częste wykorzystanie akordów zmniejszonych; charakterystyczne brzmienia: dzwony, flażolety, harfy; spokojną melodię prezentują instrumenty o ciemnej barwie i niskim rejestrze. 6. “Uranus. The Magician”: tempo allegro; zmienny ruch dźwięków; kontrasty rytmiczne, artykulacyjne i dynamiczne; częste przedzielanie całości pauzami. 7. „Neptune. The Mystic”: tempo andante; najbardziej oryginalna i nowatorska pod względem zastosowanych środków kompozytorskich część, zaliczana do utworów impresjonistycznych: dynamika stała dla całej kompozycji (pianissimo); paralelnie przesuwane wielodźwięki o budowie wielotercjowej; szybki, nieselektywny ruch podkreślany artykulacją (tryle, tremola, glissanda) i nieregularnymi podziałami wartości rytmicznych; faktura złożona z kilku odrębnych planów; częste długo wytrzymywane współbrzmienia; oryginalny efekt zaskoczenia poprzez wprowadzenie ukrytego poza sceną chóru śpiewającego powtarzającą się wokalizę w końcowej części utworu; ostatni takt powtarzany jest do ściszenia dźwięków co uzyskane jest nowatorskim efektem zamykania drzwi sali, w której znajduje się chór. Ostatecznie jednak wydaje się, że stajemy wobec nieprzepartego wrażenia, że mimo, iż analogie (semantyczne, symboliczne, psychologiczne) mające za podstawę odniesienie do europejskiego toposu planet jawią się w sposób szczególnie wyraźny, to analiza muzykologiczna warstwy brzmieniowej utworu pozostaje instrumentem badawczym niedoskonałym i to, co najistotniejsze nadal wymyka się naukowym terminom i osądom.
[1] właściwie Gustav Theodor von Holst. Z przedrostka von z własnej woli zrezygnował w czasie I Wojny Światowej, podkreślając tym samym swój silny, mimo międzynarodowych koligacji rodzinnych, związek z Anglią [2] Kompozytor, ale także pedagog, muzyk orkiestrowy (puzonista), organista i dyrygent. [3] a series of mood pictures. G. Holst, cyt. wg. M. Short: Gustav Holst. The Man and the Music. Oxford University Press, New York, 1990, s. 121 [4] There is no program music in them,(...) If any guide is required, the subtitle to each piece will be sufficient, especially if it be used in a broad sense. G. Holst, wg. D. Ewen: The world of twentieth-centiry music. Prentice Hall, Inc. New York, 1968, s. 374 [5] There is nothing in any of the planets (my planets, I mean) that can be expressed in words. G. Holst, cyt. wg.: I. Holst: The Music of Gustav Holst. Oxford University Press. Oxford 1986, s. 130. [6] nadal napotyka się wykorzystywanie muzyki części pierwszej, Mars, jako tła wojennych filmów dokumentalnych, zwłaszcza traktujących o I Wojnie Światowej. [7] nie należy jej jednak traktować jako samodzielnie koncypowanej aranżacji, gdyż stanowiła jedynie szkic do wersji orkiestrowej, a jej kilkukrotnie publiczne wykonanie wiązało się z trudnościami ze skompletowaniem orkiestry w kraju wyniszczonym Wielką Wojną [8] Ów przeznaczony na chór mieszany i orkiestrę symfoniczną utwór powstał w 1921 roku, kiedy to, jak sugeruje Imogen Holst (op. cit., s. 46) kompozytor był szczególnie przepracowany, dużo chorował i wydaje się, iż mnie był w pełni obiektywny. [9] Stany Zjednoczone były krajem, w którym „Planety” były szczególnie popularne. Już w latach 30 – tych utwór ten wykorzystano jako oprawę muzyczną znanego słuchowiska radiowego Woja Światów H.G. Wellesa. Motywy tego dzieła obecne są także w filmach o podboju kosmosu przez amerykańskich astronautów, np. oryginalną muzykę fragmentów części Mars, Jowisz i Saturn służą jako dźwiękowe tło filmu Philipa Kaufmanna The Right Stuff z 1983 roku. Ów idiom „kosmiczności” Planet Holsta bywa także wykorzystywany w reklamach telewizyjnych. [10] Wyjątek stanowi zmiana podtytułu rozdziału: Wenus – z niosącej pokój na niosącą miłość. [11] J. F. Boylan: Od Autora.W: Planety. Dom Wydawniczy Rebis. Poznań 1994, s. 181. [12] W wykonaniu BBC Symphony Orchestra i BBC Symphony Chorus, dyryguje A. Davis. [13] Arystoteles, Metafizyka, za: Wł. Tatarkiewicz, Historia Filozofii, t. I, PWN, Warszawa 1970, s. 47. [14] o niezwykle ściśle skonstruowanym keplerowskim muzyczno – astronomicznym modelu świata por. J. Włodarczyk: Czy wszechświat śpiewa? http://www.wiw.pl/astronomia/eseje/historia/spiew/c1.asp [15] na co wskazuje C. S. Lewis w książce Odrzucony obraz. Wprowadzenie do literatury średniowiecznej i renesansowej. Znak. Kraków 1995. [16] listę utworów muzycznych o konotacjach astronomicznych ułożył J. Włodarczyk, patrz: http://www.wiw.pl/astronomia/eseje/historia/spiew/lista.asp [17] za: J. James: Muzyka sfer. O muzyce, nauce i naturalnym porządku wszechświata. Znak. Kraków 1996, s. 125 – 130. [18] Gustaw Holst czytał broszurę Alana Leo w momencie rozpoczęcia pracy nad Planetami. Według M. Shorta miała ona pierwszorzędne znaczenie jako źródło bezpośredniej inspiracji kompozytora. Por.: M. Short: Gustav Holst. The Man and his Music. Oxford University Press. New York 1990, s. 122. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||