4-5 (4-5) 2005   ISSN 1730-9549

Pismo Koła Naukowego Filozofii Kultury
przy Wydziale Filologicznym
Uniwersytetu Śląskiego

 

powrót do spisu treści

 

 

Martyna Markowska

Koncepcja „światoobrazu”w filozofii Martina Heideggera

Ikonosfera, okulocentryzm, simulacrum. To tylko niektóre wybrane określenia mające na celu próbę uchwycenia istoty współczesności pojmowanej jako epoka wizualności, a raczej audiowizualności. Dziś nie jest nam dany świat jako taki, jest dla nas niepoznawalny. Obcujemy z nim jedynie poprzez obrazy, gdyż żyjemy w czasach hiperrealności, ciągłej symulacji. Tak brzmią (w dużym skrócie) naczelne hasła badaczy kultury nazywanej ponowoczesną, np. Baudrillarda. Pośród wszystkich tych definicji, refleksji i nowych terminologii powstałych w ostatnich dziesięcioleciach, chciałabym zwrócić uwagę na jedną z pierwszych koncepcji filozoficznych odnoszących się do sfery obrazowości, a mianowicie do idei „światoobrazu” autorstwa Martina Heideggera.

Koncepcja niemieckiego filozofa powstała czterdzieści lat po wynalezieniu kinematografu, również fotografia rozwijała się wówczas w bardzo szybkim tempie upowszechniana na masową skalę. Wszystko to zwiastowało początek zmierzchu tzw. „galaktyki Gutenberga” (używając terminu Marshalla McLuhana), czyli ery druku z dominującą rolą słowa pisanego, którą zapoczątkowało wynalezienie ruchomej czcionki przez Johanna Gutenberga w XVI wieku, ery tak znamiennej dla całej europejskiej cywilizacji. Nadchodził czas obrazów. I choć ikony, wizualizacje, malowidła itp. nie były zjawiskiem nowym, ich eskalacja spowodowana rozwojem i pojawieniem się nowych mediów, doprowadziła do zmiany w myśleniu o kulturze, o świecie i o pozycji człowieka w nim.

Idea „światoobrazu” jest konsekwencją Heideggerowskiej refleksji nad sposobem myślenia, pojmowania rzeczywistości i stosunku do niej w dobie nowożytności. Zatem filozof ujmuje koncepcję obrazowości bardziej źródłowo, poszukując przyczyn i uniwersalnych przesłanek. Inne teorie odnoszą się raczej do współczesnych im zjawisk takich jak rozwój nowych mediów, problem technicznej reprodukcji itp. Autor „Bycia i czasu”[1] szuka korzeni i pierwotnych przyczyn w tradycji wyznaczającej charakter zachodniego sposobu pojmowania świata. Tekst, na którym opieram się w swej pracy analizując i w osobisty sposób interpretując koncepcję Martina Heideggera to „Czas światoobrazu”. Esej ten, znajdujący się w pracy pod tytułem „Budować, mieszkać, myśleć” rozpoczyna się wyznaczeniem kilku dystynktywnych cech doby nowożytności: technika maszynowa, czyli pragmatyczne wykorzystanie teorii przyrodoznawstwa, sztuka przekształcająca się w estetykę, odteologizowanie myślenia o człowieku itp. Najważniejszym wyznacznikiem owych czasów jest jednak nauka opierająca się na badaniu-projekcie, który podlega szczególnemu porządkowi metodologicznemu (rygorowi i właściwej procedurze). Heidegger poświęca problemowi nauki lub raczej nauk, gdyż rozważa różnice pomiędzy dyscyplinami humanistycznymi a przyrodniczymi, sporo miejsca. Sama ta kwestia mogłaby posłużyć jako temat odrębnej pracy, ja pragnę się skupić jednak na idei światoobrazu w kontekście nowożytnego sposobu rozumienia świata oraz XX wieku.

Wraz z końcem średniowiecza i scholastycznego modelu nauki, wraz z końcem „wyzwolenia człowieka z teologii”[2], następuje proces subiektywizacji i indywidualizacji. Istota ludzka osadza siebie samą w centrum rozważań o bycie, staje się ich głównym punktem odniesienia, podmiotem (subjectum). Byt bytuje dopiero i tylko o tyle, o ile postanawia go człowiek, który przedstawia i dostawia, który wytwarza. „Przedstawianie” (repraesentatio) – oto naczelna cecha okresu nowożytnego, w przeciwieństwie do „odbioru” charakteryzującego mentalność starożytnych Greków. „Grecki człowiek jest jako odbiorca bytu i dlatego dla Greków świat nie może stać się obrazem”[3]. Człowiek nowożytny z kolei „czyni z siebie scenę, na której byt musi odtąd przed-stawiać, prezentować, być obrazem”[4],stąd „światoobraz’ pojawia się dopiero właśnie w tej epoce. We wcześniejszych, czyli zarówno w antyku, jak i wiekach średnich, nie został wytworzony ze względu na inne punkty odniesienia w myśleniu o rzeczywistości. Wraz z początkiem nowych czasów ludzie z pełną premedytacją obierają uprzywilejowaną pozycję wobec bytu.

Jednak czym tak właściwe jest „światoobraz”? Już dwukrotnie w cytowanych wyżej fragmentach pojawiło się określenie „obraz świata”, lecz termin das Weltbild nie oznacza tylko podobizny bytu, jego odbitki, nie jest to więc jedynie „kopia” rzeczywistości. Heidegger podając definicję, pisze, że jest to „ świat pojmowany jako obraz”[5], co jeszcze raz wskazuje na podmiotową rolę w nim człowieka, który chcąc dociec prawdy, musi w swoim mniemaniu uzyskać pewność przedstawiania. A to równa się uprzedmiotowieniu bytu. Sam świat z kolei według twórcy „Wegmarken” pojmowany jest jako byt w całości. Kosmos, przyroda, ale także procesy dziejowe zaliczają się do niego wzajemnie się przenikając. „Światoobraz” więc jest niczym innym jak „światem samym”[6], bytem postawionym przed sobą. Owa kwestia interpretowania bytu w sensie całości jest szczególnie istotna dla koncepcji Martina Heideggera. Stanowi ona bowiem conditio sine qua non możliwości światoobrazu w ogóle. Pomimo to, samo interpretowanie rzeczywistości nie wystarcza człowiekowi epoki nowożytnej, a z pewnością nie stanowi celu człowieka dwudziestowiecznego. Ważny jest bowiem podbój świata jako obrazu. Nieodwracalny proces walki człowieka o ową uprzywilejowaną pozycję, w której będąc nadaje on miarę i wytycza kierunek wszelkiemu bytowi. Czyli potwierdza swoją podmiotowość oraz... niebezpieczną chęć władania światem. By zrealizować swe zamiary, ludzkość posługuje się wszelkimi sposobami i narzędziami odpowiednimi ku temu. Jednym z takich pomocnych narzędzi jest nauka pozwalająca ogarnąć nie tylko teoretyczną wiedzę o każdej dziedzinie bytu (to, co nazywamy za Heideggerem ontologią regionalną), lecz (mając wciąż na uwadze wyznaczniki nowożytności wymienione powyżej) także umożliwiająca praktyczne zastosowanie wszystkich danych. Przywołując stanowisko Heideggera na temat antropologii z dzieła „ Kant a problem metafizyki”[7], czyli krytykę antropologii filozoficznej, w „Czasie światoobrazu” doszukiwać można się refleksji na temat źródeł roszczeń tej oto dziedziny filozoficznej. Od XVII wieku, jak zauważa autor obu rozpraw, obserwujemy, iż interpretacja świata staje się coraz bardziej zakorzeniona w antropologii. Wyjaśnianie i ocena bytu wychodzą od człowieka. Humanizm z kolei, renesansowy nurt myślowy, to zdaniem Martina Heideggera moralno-estetyczna antropologia. Ludzie decydują o wartościach, wybierają lub stwarzają nowe kanony. Antropologia nie może określać co jest prawdą, dlatego nie może zostać wyróżniona pośród innych dyscyplin. Jednak jej próby osiągnięcia miana najważniejszej wytłumaczyć da się właśnie analizując za Heideggerem nowożytność (jako dominację człowieka w świecie) posługując się również takimi pojęciami jak humanizm, indywidualizm czy subiektywizm, które w całości składają się na wizerunek epoki.

Ciekawym problemem wydaje się również konfrontacja dwóch kategorii, którymi posługuje się niemiecki myśliciel, a mianowicie „światoobrazu” i „światopoglądu” (die Weltsanschaung). Jakie są różnice pomiędzy nimi? Podobieństwa? Czym są owe kategorie i jakie jest ich miejsce w dziejach i tradycji Zachodniej, w hermeneutyce historycznej? Pytań mogłabym postawić wiele, jeszcze więcej byłabym w stanie poświęcić miejsca na analizę odpowiedzi na nie. Jednak moja praca dotyczy koncepcji „światoobrazu”, dlatego zagadnienie „światopoglądu” interesuje mnie w tej chwili tylko o tyle, o ile koresponduje z tematem głównym. Spróbuję więc streścić najważniejsze cechy i uchwycić istotę rozróżnienia pomiędzy owymi kategoriami. „Skoro tylko świat staje się obrazem, pozycję człowieka pojmuje się jako światopogląd”[8], który to pojmowany jest jako pogląd na życie, a nie tylko bezczynna, bierna kontemplacja świata. Die Lebensanschaung – postawa życiowa – oto najtrafniejsze określenie pokrewne tłumaczące istotę pojęcia „światopogląd”, które ja rozumiem jako aktywność, czynne uczestnictwo w tradycji i historii, dla którego „światoobraz” stanowi jakby tło, środowisko, ponieważ, jak już pisałam wcześniej, to właśnie „świat sam”. Rozważając te problemy w kontekście kultury, „światoobraz” byłby według mnie sposobem myślenia, stanem mentalnym społeczności danego okresu (w tym wypadku nowożytności), „światopogląd”- aktywnym przeżywaniem rzeczywistości, określoną postawą wobec niej. Stąd tak znamienna dla Heideggera „walka światopoglądów”, czyli ścieranie się różnych idei i wizji, których mnogość niejednokrotnie prowadziła do konfliktów.

Esej „Czas światoobrazu” jest objętościowo niewielkim tekstem, ale ilość problemów poruszanych w nim jest zaskakująca. Co ciekawsze, możliwości interpretacji go są jeszcze większe, dając pole do rozważań dotyczących nauki czy wariacji na temat krytyki egoizmu, apologii wspólnoty, poczucia ogromu etc. Zwłaszcza, że dopiski do tekstu na pierwszy rzut oka mogą sprawiać wrażenie, iż autor zaprzecza swym wcześniejszym koncepcjom (na przykład analiza subiektywizmu osobowego i wspólnotowego, w którym Heidegger upatruje przyszłe zagrożenie?). Ja skupiłam się na samym „światoobrazie” jako inspiracji dla późniejszych teorii rozpatrujących rzeczywistość jako sferę obrazowości, projekcji, albo nawet, w zradykalizowanej formie- wirtualnej hiperrealności. Bez względu jednak, w jaki sposób to nazwiemy i w jaki sposób rozwój technologii wpłynie na kształt koncepcji filozoficznych itd., najbardziej pierwotną kategorią dla Heideggera jest bycie-w-świecie. Nawet jeżeli ten świat to tylko/aż obraz.


 

[1] M. Heidegger, Bycie i czas, Warszawa 1994

[2] M. Heidegger, Budować, mieszkać, myśleć, Czytelnik, Warszawa 1977, s.141.

[3] Ibidem, s.144.

[4] Ibidem, s.144.

[5] Ibidem, s.142.

[6] Ibidem, s.142.

[7] M. Heidegger, Kant a problem metafizyki,Warszawa 1989.

[8] Ibidem,s.146.