główna anthropos? teksty autorzy recenzenci koło naukowe archiwum
Martyna Markowska
Uniwersytet Śląski

Kalevala - nieobecność mitu


Tytuł mojego wystąpienia, nawiązujący na zasadzie antytezy do tytułu rozprawy Leszka Kołakowskiego, powinien posiadać drugą cześć i winien brzmieć: "Kalevala - nieobecność mitu i nieobecność w micie". Pierwszy człon dotyczy bowiem tego, jak nie rozpoznana jest tematyka "Kalevali" w Polsce oraz w jaki sposób jej przesłanie zostało dziś zatracone w ojczyźnie eposu, we współczesnej Finlandii. Drugą kategorię, czyli "nieobecność w micie", chciałabym przedstawić poprzez zwrócenie się ku fabule oraz symbolice samego tekstu. Pragnę poruszyć kwestie obyczajowe, mitologiczne oraz religijne, a nader wszystko - związane z tymi sferami pojęcie tabu. Tabu w dawnej tradycji fińskiej kulturowości, a opisane (lub, co ważniejsze, nie opisane) na kartach "Kalevali".
Skąd jednak pojęcie samego mitu w poniższym tekście? Przecież "Kalevala", zgodnie z definicją Jerzego Litwiniuka, pierwszego tłumacza tekstu z fińskiego oryginału na język polski (dokonanym dopiero w 1998 roku!) to składająca się z pięćdziesięciu run (pieśni) "epopeja, epos narodowy Finów [...] o jednolitej formie, tak zwanym później metrum "Kalevali - kalevalanmitta", ośmiozgłoskowcem z dwoma, rzadziej trzema inicjalnymi akcentami, [...] zgodnym ze strukturą fińszczyzny". W oryginale brzmi to tak:

Vetäisi venon vesille,
laski laivan lainehille
teräksisiltä teloilta,
vaskisilta valkamoilta.
Veti puuhun purjehia,
vaattehia varpapuuhun;
itse istuvi perähän,
laaittihe laskemahan
kokan koivuisen nojahan,
melan vartevan varahan
(Runo 29)

"Kalevali", która swój współczesny kształt zawdzięcza dziewiętnastowiecznemu lekarzowi, językoznawcy i folkloryście Eliasowi Lönnrotowi, nie można mylić z "Mitologią fińską". A jednak pozostaje mitem. Przyjrzyjmy się literaturoznawczej definicji. Zgodnie z nią mitem nazywamy:

opowieść wyrażającą i organizującą wierzenia danej społeczności, przede wszystkim - archaicznej. [...] Opowiadana historia dotyczyła zwłaszcza tego, co było na początku, opowiadała o powstaniu bogów, ludzi, światów, jej bohaterami były istoty boskie lub co najmniej wyposażone w ponadludzkie właściwości.


Powyższych wyznaczników nie można odmówić tekstowi fińskiego eposu. Historie bóstw, czarowników i mędrców, w tym najważniejszej nadnaturalnej postaci - Väinämöinena, poprzedzona jest bowiem częścią kosmogoniczną: świat powstaje z kawałków jaj kaczki złożonych na kolanach córy powietrza o imieniu Ilmatar. Dalej czytamy: "Mit występował pierwotnie w formie ustnej, zapisywany był dopiero wtórnie, zazwyczaj wtedy gdy tracił bezpośrednią więź z wierzeniami i światopoglądem [...] zwłaszcza na pierwszych etapach rozwoju literatury pewne gatunki powstają jako zapis mitu i w tej właśnie postaci funkcjonują w danej społeczności (epos)" . Wymienione cechy również odnoszą się do "Kalevali". Elias Lönnrot, krzewiciel kultury ludowej, odbył podróż w głąb Karelii w celu odnalezienia ludowych śpiewaków run. Pragnął on jako pierwszy spisać treści, które dotychczas przechowywane były wyłącznie w tradycji ustnej. Poszczególne zasłyszane historie często różniły się między sobą, jednak dzięki wytężonej pracy Lönnrotowi udało się zbudować z tej mozaiki legend całą epopeję, która odegrała ogromną rolę w kształtowaniu się świadomości narodowej Finów. Nie dotyczy to jedynie fabuły eposu traktowanej jako dzieje państwa Suomi. Moment wydania pełnej wersji złożonej z pięćdziesięciu run w roku 1849 stał się początkiem swoistego kultu "Kalevali", a jej kolebka, czyli Karelia "stała się miejscem pielgrzymek dla artystów". Dziejami Väinämöinena, kowala Ilmarinena oraz innymi wątkami inspirowali się kompozytorzy, literaci oraz malarze. Jean Sibelius, twórca narodowego stylu w muzyce fińskiej, poświęcił cztery poematy symfoniczne tematyce dzieła. Z kolei plastyczne zilustrowanie treści eposu stało się idee fixe Akselego Gallena-Kalleli. Ten artysta totalny, kosmopolita i uczestnik życia francuskiej bohemy, międzynarodową sławę zyskał w roku 1900, kiedy w Paryżu odbyła się światowa wystawa. Stanowisko Finlandii reprezentowały właśnie freski Gallena-Kalleli inspirowane scenami z "Kalevali". Dziś stanowią one jeden z najbardziej rozpoznawalnych i zarazem najpiękniejszych symboli Finlandii, które podziwiać można w centralnym miejscu Narodowej Galerii Sztuki "Ateneum" w Helsinkach . Na tym jednak nie kończy się oddziaływanie magii tekstu. "Kalevala", jako najważniejszy element dziedzictwa kulturowego, nadal inspiruje. Niemniej dzisiejsza fascynacja "Kalevalą" znacznie odbiega od dziewiętnastowiecznego, nacechowanego politycznie zaangażowania.
Leszek Kołakowski zadał niegdyś pytanie o trwałość i chwiejność mitu we współczesnej kulturze. U schyłku XX wieku pojawiła się nowa kwestia, a mianowicie komercjalizacja mitu . Legendarne imiona bohaterów eposu kojarzą się nastoletnim Finom raczej jako nazwy instytucji, firm i sklepów. Sama nazwa "Kalevala" zainspirowała przedsiębiorstwo jubilerskie, które wzornictwem nawiązuje do dawnej estetyki nordyckiej. Magiczny młynek Sampo to dziś logo sieci banków, Lemminkainen - firma budowlana, portret starca Väinämöinena spotkać możemy na opakowaniu pieczywa, a bóg wód morskich Ahti firmuje swym wizerunkiem ... śledzie. Do wyboru w sosie pomidorowym, musztardowym i ziołowym. Fiński Neptun prawdopodobnie doskonale zna wybredne gusta amatorów rybich potraw. Specjaliści od marketingu obficie czerpią z bogactwa nazewnictwa występującego w "Kalevali" i wykorzystują naiwne zamiłowanie obywateli do towarów rodzimego pochodzenia. Produkty krajowe są dla większości społeczeństwa jedynymi godnymi zaufania, a cóż bardziej fińskiego od "Kalevali"? Okrycie eposu czcią typową dla "wielkich" lektur szkolnych również nie pomaga w szerzeniu popularności książki wśród młodych pokoleń. Z myślą o nich powstała nawet "psia wersja" Kalevali z rysunkami Mauriego Kunnasa . W niej natomiast znaleźć można parodię obrazu Gallena-Kalleli "Matka Lemminkäinena nad ciałem syna", czyli północną wersję Piety! Na "Kalevali" "zarobili": muzycy metalowi, zakłady ubezpieczeniowe, a przede wszystkim, producenci pamiątek dla żadnych nieokrzesanej egzotyki turystów. Niemniej Finowie wciąż deklarują swoje przywiązanie do treści epopei. Nawet, jeśli polega ono na tych, dość symptomatycznych dla naszych czasów zasadach.
"Kalevala" spełnia swoje naczelne funkcje eposu narodowego jedynie w granicach Finlandii, to oczywiste. Jednak walory literackie czy poznawcze tej księgi znacznie wykraczają poza lokalny wymiar. Unia Europejska teoretycznie jednoczy wszystkie państwa członkowskie na równych prawach. Polityczne warunki (choćby nawet fikcyjne...) nie zawsze sprzyjają równemu wzrostowi wiedzy z zakresu kultury. Trudno obwiniać kogokolwiek za brak znajomości dokładnej historii, obyczajów czy tradycji literackiej każdego państwa. Jednak Unia zobowiązuje. Nawet, jeśli jej część na północ (lub wschód) od Brukseli pozostaje traktowana peryferyjnie. Kiedy próbowałam kupić nowe, PIW-owskie wydanie "Kalevali" w jednej ze śląskich księgarni, najczęściej słyszałam: "co to takiego?" lub: "a jak to się pisze?". Ktoś usilnie starał mi się wytłumaczyć, że parę lat temu zaprzestano wznowień tytułu i powinnam poddać się poszukiwaniom. Tylko jeden księgarz z żalem stwierdził, że "niestety ostatni egzemplarz tego fińskiego eposu zniknął tydzień temu, ale postara się zamówić kolejny z Bibliotheki Mundi". To była wyjątkowa sytuacja. Znajomość "Kalevali" w Polsce zawęża się głównie do kręgów specjalistów z dziedziny etnologii, nielicznych przedstawicieli filologii ugrofińskiej lub amatorów tradycji nordyckiej. Ewentualnie zagorzali czytelnicy fantastyki, a zwłaszcza J.R.R Tolkiena kojarzą epopeję jako tekst, który zafascynował autora "Silmarillionu". Podobnie przedstawia się stan wiedzy na temat innych fińskich dzieł literackich. Co ciekawe, zupełnie inaczej wygląda sytuacja polskiej literatury w Finlandii, w szczególności współczesnej. Doskonale rozpoznawane są nie tylko nazwiska Jerzego Andrzejewski, Tadeusza Borowskiego i Ryszarda Kapuścińskiego. Książki Olgi Tokarczuk, Andrzeja Stasiuka czy Teresy Torańskiej odnalazłam na półkach bibliotek w mieścinach, liczących bagatela 9000 mieszkańców. W Polsce natomiast brakuje podstawowego warunku takiego stanu, a mianowicie odpowiedniej liczby tłumaczy. Nic dziwnego, skoro w tej chwili właściwie nie ma w naszym kraju uczelni, na której można filologię fińską studiować. Jedyna nadzieja, Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu organizuje nabór co dwa lata. Czy ze względu na nikłe zainteresowanie? Co więcej, znajomość innych europejskich eposów narodowych zawęża się przede wszystkim do "Iliady" i "Eneidy". Z kolei częściej czytujemy chyba "Ramajanę" niż kluczowe teksty portugalskie, irlandzkie czy łotewskie. Może z upływem czasu poczucie wspólnoty europejskiej obejmie także większą potrzebę pogłębienia znajomości dziejów kultury Europy? Całej Europy... Fińska strona internetowa poświęcona "Kalevali", jej historii, znaczeniu, a także na której zamieszczony został tekst eposu, jest przetłumaczona na dziesięć języków, w tym na język polski.
Recepcja lub brak recepcji dzieła w Finlandii i w Polsce zmienia się w zależności od zewnętrznych warunków historycznych, społecznych, kulturowych. Tekst natomiast pozostaje bez zmian (a przynajmniej miejmy na to nadzieję). Jak zaznaczyłam na początku, pragnę zwrócić się także "do wnętrza" "Kalevali" i dotknąć problemu nieobecności w samej fabule. Naukowcy piszący o dziele wskazują na trudności interpretacyjne: "Czy jest to epos wojenny, czy raczej pokojowy? Patriarchalny czy protofeministyczny? Jak ma się mit Sampo - legendarnego młynka dającego dobrobyt, do etosu pracy?". "Kalevala" byłaby dziełem otwartym? Zdecydowanie tak. W zależności od przyjętej metody i preferencji badawczych wykładnia tekstu może skupiać się na różnych elementach. Treść eposu kryje bowiem niezliczone wątki, często pochodzące z tak odmiennych źródeł, jak szamanizm lapoński, chrześcijaństwo czy nawet religie wschodu. Pomiędzy opowieściami o czynach bohaterów, zaklęciami i apostrofami do bóstw znajduje się swoisty "opis obyczajów" tradycji prafińskiej (przykładami są sceny takie jak: "stypa po niedźwiedziu" czy warzenie piwa na bazie szyszek). Słowa wypowiedziane przez postaci zawierają w sobie nauki, rady lub napomnienia na temat dobrego życia podług rytmu natury i w zgodzie z innymi ludźmi. Niejednokrotnie pojawiają się problemy bólu małżeństwa , poniżania kobiet w domu męża oraz przestrogi przed zmuszaniem córek do zamążpójścia, co obrazuje cytat:

Na to matka w płacz uderzy,
Jęła ronić łez strumienie,
Tymi zaklinała słowy,
Lamentowała nieboga:
Nie zmuszajcie, biedne matki,
Przenigdy, póki żyjecie,
Nie hodujcie swoich córek,
Nie zmuszajcie dzieci waszych
Do małżeństwa wbrew ich woli.


Nauki moralne przemycane w wypowiadanych kwestiach dotyczą m.in. przestrogi przed uwielbieniem złota i innych dóbr doczesnych. Jednak większość tych pierwotnych mądrości nie ma charakteru radykalnych zakazów czy nakazów. Nie pełnią one funkcji kodeksu, którego złamanie grozi karą wykluczenia. Są to raczej rady i sugestie zobrazowane barwnymi przykładami pouczającymi co może się stać w wypadku nieposłusznych wybryków. Oczywiście, większość z obecnych w "Kalevali" obrządków, zachowań i zwyczajów nie przetrwała do współczesności. Szczególnie nieaktualne w Finlandii wydają się pouczenia dotyczące szkodliwości nadmiernego spożycia alkoholu... Do dziś ważny jest natomiast kult sauny. Nawet, jeżeli pozbawiony dawnego mistycyzmu związanego z tajemnicą życia i śmierci. Zgodnie z tradycją bowiem, człowiek winien rodzić się i umierać w saunie, w miejscu najczystszym. Sam człowiek odbywa w niej katharsis. Podczas kąpieli zakazane są kłótnie. Sauna jest bowiem traktowana jako miejsce "poza dobrem i złem", także poza kategoriami seksualności. Nagość w saunie jest traktowana w sposób naturalny i może dlatego kwestie cielesności kobiecej i męskiej nigdy nie były traktowane jako sfera wstydliwa, sfera zakazana w przeciwieństwie do tradycji katolickiej.
Niemniej, aby móc podjąć temat tabu w kulturze zobrazowanej na kartach epopei, musimy wykroczyć poza sam tekst. Prawdziwym tabu jest bowiem to, o czym zakazane było wspominać śpiewakom run. Ponadto, warto zwrócić uwagę na fenomen zmiany pojęcia tabu na przestrzeni wieków. Zwyczaje powszechnie stosowane pośród ludów pogańskich zostały zabronione w momencie ekspansji chrześcijaństwa. Taka sytuacja dokonała się z obrzędem znanym może bardziej z voodoo, a mianowicie z rytuałem zemsty na danej osobie poprzez tortury na sporządzonej na lalce stworzonej na podobieństwo ofiary. Jak pisze Włodzimierz Karol Pessel: "powszechnie stosowanym sposobem zemsty była egzekucja in effigie, sporządzanie, następnie niszczenie kukły przeciwnika". Ów "przedmiot zemsty" wyglądał następująco:

Sprawię brata podobiznę:
Głowę z głazu, usta z gliny,
Oczy z bagiennych borówek,
Czuprynę z suchego siana,
Z witek wierzby będą nogi

Gdzie indziej jednak autor wskazuje na inne, silniejsze tabu. Mianowicie: nieobecność na kartach książki choćby wzmianki na temat jednego z szamańskich atrybutów, jakim był bęben. Różne są wpływy szamanizmu, jakie odnajdują badacze w "Kalevali": zaklęcia, magiczne rytuały, obecność tradycyjnego fińskiego instrumentu, czyli kanteli - zarazem głównego rekwizytu starca Väinämöinena. Brak tylko jednego elementu. Pessel pisze dalej: "Zwrócę jednak uwagę na to, że w Kalevali, zapewne na skutek działania obyczajowego tabu, nie mówi się nic o najważniejszym atrybucie szamana, jakim w Finlandii jest kannus lub kansi, prastary bęben."
Zapewne dokładniejsza i bardziej fachowa lektura "Kalevali" oraz dogłębna znajomość folkloru północnego pomogłaby lepiej określić system obyczajowych reguł rządzących krainą Suomi. Zarówno dawniej, jak i może współcześnie. Jedyne, co mogę zrobić, to odesłać państwa do bardziej szczegółowych omówień i specjalistycznej literatury. Moim celem było wykazanie dwóch rodzajów "nieobecności", w jakie uwikłana jest "Kalevala", choć mój referat jest przykładem na to, że również owa "nieobecność" ma swoje granice. Ważne bowiem, aby teksty "skazane na zapomnienie" zostały mimo wszystko zachowane w zbiorowej świadomości. Niezależnie z jakiego pochodzą miejsca na Ziemi. Litwiniuk napisał, iż "Finowie mogą być dumni z wielu rzeczy, ale "Kalevali" też nie muszą się wstydzić". Ja dodałabym, że świadomie mogą być z niej dumni ... Europejczycy.


Rys. 1. Akseli Gallen-Kallela: Matka Lemminkäinena
Tempera, 1897, 85 x 118 cm
Fińska Galeria Narodowa Ateneum


[1] Kalevala. Tłum. J. Litwiniuk. Warszawa 1998, s.5-6.
[2] Cytowany fragment pochodzi z tekstu Kalevali zamieszczonego na stronie internetowej SKS (Fińskiego Towarzystwa Literackiego), http://www.finlit.fi/kalevala/suomi/kalevala1849/29runo/, 3-11-2005.
[3] Por. M. Haavio. Mitologia fińska. Tł. J. Litwiniuk. Warszawa 1979.
[4] Słownik terminów literackich. Pod. red. J. Sławińskiego. Wrocław 2002, s. 314-315.
[5] Tamże, s. 314-315.
[6] http://www.finlit.fi/kalevala/polski/kalevalafi324skieposnarodowy/karelianizmiromantyzmnarodowy/. 2005-10-22.
[7]Patrz poniżej, Rys.1.
[8] Por. z problemem desakralizacji mitu według M. Eliadego, M. Eliade. Sacrum, mit, historia. Warszawa 1993.
[9] M. Kunnas. Koirien kalevala. Keuruu 2004.
[10] Ł. Sommer. Kalevala: fundament fińskiej tożsamości? W: Tygodnik Powszechny, nr 15/2003.
[11] Kalevala. Tłum. J. Litwiniuk. Warszawa 1998, s. 589.
[12] Ibidem, s. 256-267.
[13] Ibidem, s. 93.
[14] Ibidem, s. 314.
[15] Ibidem, s.64.
[16] W. K. Pessel. Na wrzosowiskach Kalevali. http://venus.ci.uw.edu.pl/~rubikon/Nr6-7/pessel.htm 2005-10-24
[17] Kalevala. Tłum. J. Litwiniuk. Warszawa 1998, s. 476.
[18] W. K. Pessel. Na wrzosowiskach Kalevali. http://venus.ci.uw.edu.pl/~rubikon/Nr6-7/pessel.htm 2005-10-24
[19] Kalevala. Tłum. J. Litwiniuk. Warszawa 1998, s. 16.

do góry



główna anthropos? teksty autorzy recenzenci koło naukowe archiwum